*Oczami Harry’ego*
Dojechaliśmy do mieszkania Louis’a. Nie było za duże, ale wystarczające i
wyjątkowo przytulne. Przeszliśmy przez dość spory salon, w którym pierwsze co
mi się rzuciło w oczy to był dość duży telewizor, a tuż obok stała konsola. Już
nawet wiem co będziemy robić wieczorami. Następnie Lou oprowadził mnie po
reszcie mieszkania: pokazał mi kuchnię utrzymaną w pomarańczowo-żółtym kolorze,
łazienkę, swoją sypialnię, która wyglądała podobnie do tej, którą pamiętam z
dzieciństwa, pomijając oczywiście wszystkie zabawki i figurki. Na koniec
przeszliśmy do pokoju sąsiedniego, gdzie było przygotowane dla mnie łóżko. W
pokoju wisiały półki z książkami, stało biurko, łóżko oraz fajnie wyglądająca
lampka nocna. Dla mnie tyle w zupełności wystarczyło.
- Rozpakuj i rozgość się, a potem zabieram Cię na miasto – powiedział Boo i
poklepał mnie po ramieniu.
- Co będziemy robić? – dopytywałem dalej.
- Oj chciałbyś wszystko wiedzieć Haz. Zobaczysz. – cwaniacko się do mnie
uśmiechnął i wyszedł z pokoju. Znając Lou, to pewnie najpierw coś zjemy, a potem
jakiś spacer po okolicy. Lub pewnie coś w tym stylu. Sam nie wiem. Rozpakowałem
moje wszystkie rzeczy i upchałem je do komody stojącej przy oknie. O dziwo
wszystko się zmieściło. Szybko wziąłem łyka wody, wciągnąłem na nogi czarne
conversy i wyszedłem z pokoju. Skierowałem się w kierunku salonu, zauważyłem że
Lou leży na kanapie i przełącza programy w TV. Podszedłem cicho do niego od
tyłu, i nachyliłem się aby wyciąć mu psikusa, chciałem krzyknąć mu do ucha tak
jak kiedyś zawsze robiliśmy. Było to trochę denerwujące, ale już tak mamy.
Otworzyłem buzię aby wydać głośny okrzyk gdy nagle…
- Nawet nie próbuj Styles. – powiedział ze spokojem patrząc w TV
- No kurde! Co mnie zdradziło? – tupnąłem nogą ze złości.
- Hmm, no nie wiem, może to te twoje loki gilgoczące moje ucho? – zaśmiał się,
złapał mnie za rękę i przeciągnął tak, że leżałem praktycznie na nim na
kanapie. W sumie muszę przyznać że bardzo wygodnie mi się na nim tak leżało.
Jak na miękkiej pachnącej podusi. A pachniał świetnie, jak zawsze zresztą, ten
sam zapach co od wielu lat. Nie znam nazwy tych perfum, ale bardzo mi się podobają…. Moment, zaraz
czy ja właśnie się przyznałem że wącham mojego przyjaciela, i że podoba mi się
ten zapach?
- Haz, weź kolano.
- A niby dlaczego?
- Ekhm, ugniatasz mi co nieco. – spojrzałem, i dopiero teraz zauważyłem że moje
kolano odpoczywa sobie na kroczu Louisa. Postanowiłem się z nim trochę
podroczyć i przycisnąłem je jeszcze mocniej.
- Harold, nie żyjesz już. – odwdzięczył mi się tym samym, obydwoje zaczęliśmy
się strasznie wiercić, aż w końcu spadliśmy z kanapy na co wybuchnęliśmy
śmiechem.
- Dobra, dobra, to jak? Idziemy? -
powiedział Lou podnosząc się w podłogi i poprawiając spodnie.
-Ale jeżeli pomożesz mi wstać – rozłożyłem się na podłodze i wyciągnąłem do
niego rękę. Lou przewrócił oczami i podał mi swoją rękę. Podniosłem się i razem
ruszyliśmy na miasto.
*Oczami Louisa*
Zaczęliśmy naszą wycieczkę od London Eye, byłem tu już kilka razy, ale jakoś
nigdy nie miałem okazji wsiąść i
zobaczyć jak to jest patrzeć na wszystko z góry. Okrążenie trwało jakieś 30
minut, w przeciągu tego czasu zdążyliśmy już chyba się pośmiać ze wszystkiego
co nas otaczało, poczynając od wszechobecnych gołębi, a kończąc na facecie w
budce z hot-dogami. Następnie postanowiłem zabrać Harry’ego na miasto,
przechodziliśmy obok Big Ben’a , Pałacu Buckingham oraz Tower Bridge. Było to
trochę kilometrów, i nie powiem że nogi mnie nie bolały, ale dla uśmiechu na
jego twarzy potrafię zrobić wiele.
- Lou, ale mnie przeczołgałeś. Nóg już nie czuję. – mówił gdy usiedliśmy w
jednej z kawiarni.
- Haha, a myślisz że ja czuję? Ale, podobało Ci się?
- No jasne Boo! Wiesz, mam pomysł, otwórzmy biuro podróży, i ty będziesz
oprowadzać wycieczki. Jesteś serio w tym dobry! – zaśmiałem się.
- Oj Haz, przestań, to było jednorazowo, specjalnie dla Ciebie. – uśmiechnął
się, i zaczął jeść już czwartą dziś porcję lodów. Zacząłem mu się uważnie przyglądać. Zmienił
się od zeszłego lata, ma o wiele więcej loków niż wtedy, w sumie to…przystojny
jest. Wyładniał, i te policzki…
- Coś nie tak Boo? Znowu się ubrudziłem że mi się tak przyglądasz? – Wyrwał
mnie z moich myśli. Cholera, zagapiłem się, chyba to już drugi raz. Szybko
potrząsnąłem głową.
- Nie, wszystko okej, wyjątkowo jesteś czysty.
– dokończyłem moją porcję lodów, i po krótkim odpoczynku zaczęliśmy
kierować się w stronę mojego mieszkania, bo zaczęło się robić na dworzu coraz
ciemniej.
Po tej małej wycieczce planowaliśmy wieczór spędzić przy x-boxie, ale jesteśmy
już tak zmęczeni, ze po prostu pójdziemy spać. Podczas gdy Harry zajmował
łazienkę ja postanowiłem sprawdzić mojego twittera. Nic praktycznie się nie
działo oprócz jakiegoś głupiego tweetu od mojej byłej, która cytowała jakąś
piosenkę Taylor Swift o zerwaniu. A niech publikuje co tam sobie chce, jestem
zbyt zmęczony aby jej odpowiadać na jakieś głupoty. Odłożyłem telefon, i
skierowałem się w kierunku łazienki. Byłem na sto procent przekonany że Haz
wyszedł już z łazienki. Wszedłem pewnym krokiem, i mnie zamurowało. Przed
lustrem stał Harry- owinięty jedynie w ręcznik, z jego włosów kapały krople
wody, i swobodnie spływały po jego ciele. Ogólnie, to ma bardzo fajne ciałko..
Wymierzyłem sobie mentalnie uderzenie w policzek. Lou, przestań! To jest twój
przyjaciel, i nie interesują cię faceci, tylko kobiety. PAMIĘTAJ, KOBIETY.
- O, Lou. Akurat wychodziłem. – odłożył swoją szczoteczkę do zębów i skierował
się w kierunku drzwi przechodząc obok mnie. Obejrzałem się za nim i zamknąłem
drzwi. Zrobiło mi się strasznie gorąco… nie to nie przez Harry’ego, tylko po
prostu uhh… zapewne to przez ten upał na dworze. Oj kogo ja próbuję oszukać…
*Oczami Harry’ego*
Położyłem się w swoim łóżku, jest dość wygodne, podobne do tego które mam u
siebie w domu. Przegryzając chipsy i susząc włosy cały czas myślałem o
dzisiejszym dniu z Lou, Był on po prostu idealny. Chciałbym żeby każdy następny
tak wyglądał, ahh. Postanowiłem podzielić się wrażeniami na twitterze, wystukałem
szybko : „Dziękuję @Louis_Tomlinson za dzisiaj. Było zajebiście xx”, Oczywiście
oznaczyłem Louisa, a jakżeby inaczej. To właśnie dzięki niemu było tak fajnie.
A właśnie, skoro mowa o Lou. Widziałem ten uśmieszek na jego twarzy gdy wszedł
wtedy do łazienki. Tylko ciekawi mnie, czy było to skierowane do mnie, czy
uśmiechnął się dlatego, że pożyczyłem jego ręcznik hmm… Oj Haz, przestań
oczywiście że to było do Ciebie, kretynie!
___________________________________________________
Proszę, czwarty rozdział :)
Jak widać zaczęły się Larry moments, awww :)
Czekam na szczere opinie i komentarze :)
Przypominam, że jeżeli chcesz być informowany/informowana o nowych rozdziałach, po prostu napisz do mnie na twitterze: @FunWithLouis .
Do usłyszenia ;***
PS: Następny rozdział postaram się dodać gdy pod tym będzie minimum 10 komentarzy :)
Pozdrawiam <3
Boże jak ja to kocham <3. Genialne!
OdpowiedzUsuńOMG świetny rozdział (y) aż się podnieciłam podczas czytania :D już nie mogę się doczekać kolejnych Larry moments ;) / Michelle
OdpowiedzUsuńO god :D świetny rozdział! Ogólnie to opowiadanie mi się strasznie podoba, jest takie lekkie i przyjemne, wspaniale się je czyta. A co do Lou i Hazzy, no coś czuję, że coś się między nimi zaczyna dziać ^ ^ Hah, czekam na typowe Larry moments, ale jak dotąd to mega ;)
OdpowiedzUsuńPozdrawiamy
~Salomea ( @KidsDont )
PS. A i tak, zmieniłam Twittera, bo musiałam założyć nowe konto :D (teraz: @kurwaNieWymysle )
Larry Stylinson opowiadanie
Czyżby między Lou a Hazzą zaczyna się coś dziać? ^ ^
OdpowiedzUsuńNo to teraz tylko czekać na następny rozdział, bo ten jest boski <3
@Little_Agnes1D
uroczy rozdział :)
OdpowiedzUsuńawbjfbagbaklfbguakfbgub Larry Feels awejfakdbjfvadfsgv
OdpowiedzUsuńBoże, kocham to ♥
@idkishiplarry
OMG!! Genialne po prostu i te Larry Moments, achhhh.... Cudne^^ Dawaj szybko następny^^
OdpowiedzUsuńBoski! Kocham to! Dawaj następny :)
OdpowiedzUsuńAwwwww zajebisty!! Tylko szkoda że taki krótki :c ale tak ogólnie to jest świetny ;) <333
OdpowiedzUsuńAwww! Boski! i ta końcówka *.*
OdpowiedzUsuńPisz szybko nowy! :D
@KarolaxChili ♥