OSTRZEŻENIE: W rozdziale znajdują się sceny +18 .
*Oczami
Harry’ego*
Weszliśmy do namiotu, i pierwsze co przyszło nam na myśl to obejrzeć jakiś
film. Włączyłem naszego laptopa, i zacząłem przeglądać filmy.
- Piątek 13-nastego? – zapytałem spoglądając w stronę Lou siedzącego tuż obok
mnie i przykrytego kocem.
- Wiesz, że będę się bał iść potem do toalety! – odparł przybliżając się lekko
do mnie
- Więc pójdziemy razem gdy będzie taka potrzeba – uśmiechnąłem się, Tommo
zgodził się, więc włączyłem film i położyłem laptopa na swoich kolanach tak
abyśmy obydwoje mieli dobry widok. Znaleźliśmy jakieś przekąski, batoniki,
krakersy, ciastka.
Przez pierwsze 30 minut oglądaliśmy uważnie, każdy podmuch wiatru lub szelest
namiotu wywoływał od razu odruchy, zaczęliśmy się wiercić, a z czasem po prostu
już nie oglądaliśmy filmu.
- O jezu co to było!? – prawie krzyknąłem oglądając się za siebie.
- To wiatr Haz, nie przejmuj się. – Poczułem rękę Lou na moim ramieniu.
- Louis! To nie wiatr! To chyba jakieś zwierzą a co jeśli to niedźwiedź!? –
zacząłem panikować. Poczułem jego silne ramiona wokół mnie.
- Haz, spokojnie to tylko wiatr, jestem pew… - nie dokończył gdy zapewne
usłyszał po raz kolejny dziwny dźwięk, co brzmiało jak…
- Louis!!! Wiesz że jesteśmy prawdopodobnie sami na tym polu namiotowym!? –
nawet nie zauważyłem gdy nasze palce splotły się i już po chwili trzymaliśmy
się za ręce.
- Dobra ja…ja wyjdę i zobaczę co to. – Powiedział Tommo głośno przełykając
ślinę i ruszył w kierunku wyjścia z namiotu.
- Boo, przestań! Nie puszczę Cię samego! – przyciągnąłem go mocno do siebie, w
taki sposób że upadł prosto na mnie. – Nie idź. – Powtórzyłem i spojrzałem na
niego błagalnym wzrokiem.
- Nie bądź śmieszny, zaraz zobaczę co to. – powiedział i ponownie ruszył w
kierunku wyjścia z namiotu. Przytuliłem mocno koc i czekałem na efekty.
- Cóż za potwór!- powiedział głośno Louis tak abym usłyszał.
- Lou! Co to jest!?
- Zgadnij!
- Nie wiem! Niedźwiedź, wilk, dzik…- zacząłem wymieniać gdy nagle Louis wszedł
z powrotem do namiotu trzymając w rękach wiewiórkę.
- Nie bój się Haz. To tylko szara wiewiórka. – Uśmiechnął się i wypuścił
bezbronnego zwierzaka. Uśmiechnąłem się i odetchnąłem z ulgą. Louis usiadł obok
mnie spokojnie i również się uśmiechnął. Położyłem głowę na jego ramieniu i
podziękowałem za sprawdzenie skąd dochodziły dziwne dźwięki.
*Oczami Louisa*
Objąłem Harry’ego delikatnie, widziałem że serio się przejął całą tą sytuacją.
Sam z resztą też miałem stracha, przyznaję.
- Boo? – zaczął Harry.
- Tak Haz?
- Dziękuję. – popatrzył na mnie swoimi zielonymi oczkami
- Harry, już mi dzięko-... – nie zdążyłem odpowiedzieć gdy nasze usta spotkały
się. Haz zaskoczył mnie, ale nie protestowałem po prostu odwzajemniłem
pocałunek. Teraz już jestem na sto procent pewien… Harry mi się podoba.
Cholernie podoba. Z resztą od zawsze mi się podobał. Moje dłonie powędrowały
prosto na jego włosy, wplątałem palce w jego loki i kontynuowałem pocałunki. Z
każdą chwilą robiło się coraz gorącej, czułem jakby brakowało powietrza w
namiocie. Poczułem gorącą rękę młodszego na moich plecach pod koszulką.
Zacząłem czuć narastającą erekcję w moich bokserkach. Nie czekając dłużej Harry
pozbawił mnie koszulki. Odwdzięczyłem się tym samym, przyciągnąłem go bliżej
siebie i szepnąłem:
- Chcesz tego?
- Bardzo. – Odparł cicho i ponownie złożył ciepły pocałunek na moich
ustach. W przeciągu kilku sekund
pozbawiliśmy się swoich spodni, jak i chwilę później bokserek. Mogłem podziwiać
jego idealne ciało, mimo że było dość ciemno, widziałem wszystko to co chciałem
dostrzec. Jest po prostu idealny od stóp do głów. Nie czekając ani chwili dłużej chwyciłem jego
przyrodzenie i zacząłem go dopieszczać najpierw ręką, a następnie ustami. Z
jego ust wydobywały się ciche jęki które podniecały mnie jeszcze bardziej.
Szczerze to nigdy nie wyobrażałem sobie nas w takiej sytuacji, i nie miałem
pojęcia że seks z facetem będzie mi sprawiał większą przyjemność niż z
kobietą. Po kilkunastu minutach Haz
wystrzelił lepką białą substancją na kącik moich ust. Delikatnie oblizałem wargi i spojrzałem się na
młodszego który już trzymał moją męskość w swojej ręce.
- Ah Haz.. – delikatnie jęknąłem gdy nagle uciszył mnie pojedynczym pocałunkiem.
- Teraz moja kolej skarbie – uśmiechnął się i odwdzięczył mi się tym samym:
poczułem jego miękkie wargi obejmujące mojego członka. Cichy jęk wydobył się z
moich ust, Harry kontynuował swoje poczynania, jego język sprawiał mi coraz
większą przyjemność. Wplotłem palce w jego włosy i przyglądałem się ruchom jego
ust cicho pojękując jego imię. Z czasem przyspieszył swoje ruchy co mnie
podniecało jeszcze mocniej. W końcu nie wytrzymałem i skończyłem na jego wardze
i policzku.
Obydwoje opadliśmy ze zmęczenia na nasze „łóżko” co w skrócie oznaczało materac
i kołdrę.
- Lou? – zapytał Haz
- Tak?
- Może ty i ja… no wiesz.. jako para i em… - próbował złożyć zdanie, a na jego
policzkach wciąż widziałem duże wyraźne wypieki. Ale zrozumiałem o co mu
chodziło.
- Przecież znasz moją odpowiedź. – lekko musnąłem jego usta, po czym
przytuliłem go mocno. Może i to za szybko, ale … nie, nie ma żadnego ale. Już
od długiego czasu coś między nami było, długo nad tym myślałem. Ale Harry jest
inny, dla niego może nawet zmienić orientację. Właściwie to już jakiś czas temu
to zrobiłem. Nie obchodzi mnie co ludzie o nas pomyślą, najważniejsze że Haz i
ja jesteśmy szczęśliwi.
*Oczami Harry’ego*
- Boo? – zapytałem mojego… chłopaka. Zawahałem się jakiego użyć słowa, ale tak,
chłopak jest poprawnym słowem. Nie mogę uwierzyć
że jesteśmy razem! Jestem najszczęśliwszą osobą na świecie.
- Tak Haz? – odpowiedział śpiącym głosem.
- Co tu robi Zayn?
- CO!? – poderwał się gwałtownie. Spaliśmy niecałe 2 godzinki, a po obudzeniu
zastałem śpiącego Zayn’a pomiędzy mną i Louisem.
- No właśnie nie wiem o co chodzi, sam przed chwilą się obudziłem! – nacisnąłem
ślepo na pierwszy lepszy przycisk w moim telefonie: 3:48 nad ranem.
- Pewnie pomylił namioty… Czujesz alkohol?
- No właśnie ten zapach mnie obudził. – odpowiedziałem zasłaniając nos.
- Może zanieśmy go do namiotu obok, Niall i Liam pewnie śpią i nawet niczego
nie poczują. – zaproponował Tommo przeczesując palcami swoje lśniące brąz
włosy.
- Okej. Ja biorę go za ręce, a ty za nogi, okej?
- Okej. – Chwyciłem Zayna za ręce. Zapewne i tak nic nie czuł, spał strasznie
twardo. Lou chwycił go za nogi i powoli wynieśliśmy ze swojego namiotu, i
weszliśmy do drugiego. Zapaliłem małą lampkę i ujrzeliśmy Nialla, całego
umazanego ketchupem, jadł jakieś batoniki.
- Co?! Ja.. ja nic nie robię! – schował za sobą batonika, myśląc że nie
zauważymy jak wyjada nasze wszystkie słodkości. Przewróciłem oczami, i razem z
Lou położyliśmy Zayna na pustym miejscu.
- Niall jak go pilnowałeś? Wiesz że Zayn po kilku piwach jest gorzej nawalony
niż ty po cukierkach z alkoholem. – zapytał Louis
- Nie mam pojęcia jak to się stało,
mówił że idzie do namiotu .
- I nie zauważyliście że go nie ma?
- Nie, byliśmy zbyt śpiący żeby na to zwrócić uwagę.
- Jasne jasne. A o 4 nad ranem to słodycze masz siłę jeść. – dodałem.
- Co? O czym ty mówisz?!
- Nic Nialler. – przewróciłem oczami i razem z Lou wróciliśmy do naszego
namiotu.
__________________________________________________
Ta-da :)
Od razu przepraszam na błędy, rozdział pisałam dość szybko ze względu na wyjazd.
Mam nadzieję że się podoba ;)
Ogólnie pierwszy raz miałam do czynienia z opisem takiej sytuacji ale chyba jakoś w miarę sobie poradziłam xD
15 komentarzy i następny rozdział :)
Pozdrawiam :)
Jeej Hazz i Lou są razem! *o*
OdpowiedzUsuńRozdział jest świetny jak zresztą każdy. ♥
Czekam na nn. :)
@love_my_gay
Świeetny ^^
OdpowiedzUsuńTylko dodawaj szybciej rozdziały... :))
świeetny ;) czekam na następny ;*
OdpowiedzUsuń@lifetastegreat
kdhbjfkfdjkhgfj *o* fap, fap. genialny rozdział! a końcówka najlepsza!
OdpowiedzUsuńa mam takie pytanko, mianowicie chciała bym dodać twojego bloga do obserwowanych, ale nigdzie nie widzę "obserwuj" :c
Życzę weny i pozdrawiam,
Dantalian.
fajnie, że w końcu są razem ;p
OdpowiedzUsuńRozdzial jest zajebisty... nie moge doczekac sie nastepnego... Larry wkoncu razem ;****
OdpowiedzUsuńkocham to :*
OdpowiedzUsuńRozdział świetny ;3 Dawaj kolejny jak najszybciej :)
OdpowiedzUsuńCUDOWNY rozdział :) Jesteś moją bohaterką, jeśli chodzi o Twitcama i Larry'ego ♥
OdpowiedzUsuńProszę, dodaj rozdział szybciej bo wyjeżdżam w sobote :(( /Ola
OMG ... Zajebisty rozdział *-* I do tego Lou i Hazz są razem ♥ Z niecierpliwością czekam na następny rozdział *-* Uwielbiam twojego bloga , jest to mój ulubiony ♥
OdpowiedzUsuńOMG ... Zajebisty rozdział *-* I do tego Lou i Hazz są razem ♥ Z niecierpliwością czekam na następny rozdział *-* Uwielbiam twojego bloga , jest to mój ulubiony ♥
OdpowiedzUsuńZaczęłam czytać tego bloga kilka godzin temu. I musiałam przeczytać wszystko na raz, naprawdę fajnie piszesz. Twój sposób pisania mi przypadł do gustu, Życzę weny i z niecierpliwością czekam na nexta.
OdpowiedzUsuńho ho ho... XXX
OdpowiedzUsuńpiękny, cudowny i wgl... no kocham cb i tw opowidanie!
<3
/b
ohohohohohoo *.* zajebisty *o*
OdpowiedzUsuńDawaj następnyyyy!!! <33
:D Świetny
OdpowiedzUsuńczekam na następny ^^
Cudny *-* Hahahahaha Niall rozwala system :-P I Larry wreszcie razem <3 Poprostu świetny rozdział :-* Czekam na nn <3
OdpowiedzUsuńPrzyznaję się bez bicia, że nie shippuję Larrego, ale jestem tolerancyjna^^ Lubię czytać nawet o Larrym , więc zostaje mi tylko napisać...
OdpowiedzUsuńWOW!! KOBIETO TY MASZ TALENT!! JESTEŚ ZAJEBISTA W TYM CO ROBISZ!! CHCĘ WIĘCEJ I TO JAK NAJSZYBCIEJ!!
Nooo... to tyle w temacie^^
JESTEŚ GENIALNA *.*
OdpowiedzUsuńi asdfghgfds nareszcie są razem ♥
http://ivebeenwakingupalone.blogspot.com/