*Oczami
Harry'ego*
No
i wpadłem jak śliwka w kompot. Przecież nie przyznam się tak sam
z siebie że jestem biseksualny, i że... interesują mnie także
mężczyźni. Chciałem wybrnąć jakoś z tej sytuacji, próbowałem
się wiercić i skierować wzrok w innym kierunku. Na marne.
-
Haz ? Co się dzieje... - dopytywał Tommo swobodnie przesuwając
rękę po moim udzie, robił to tak... zmysłowo, na moim ciele
pojawiły się ciarki. Nie wytrzymałem tej presji i napięcia, nie
byłem do końca świadom co robię, i po prostu przycisnąłem moje
usta do ciepłych ust Louisa. Byłem pewien że za ułamek sekundy
mnie odepchnie, lecz stało się coś zupełnie przeciwnego -
pogłębił ten pocałunek, przeniósł rękę z mojego uda na
policzek i ponownie mnie pocałował. Czuję się po prostu jak w
raju, a nawet lepiej. Mam chęć głośno wykrzyczeć "KOCHAM
LOUISA TOMLINSONA! KOCHAM GO NA ZABÓJ!"
Po
chwili oderwaliśmy się od siebie, czułem jak pojawiają się
ogromne wypieki na moich policzkach.
-
Chyba wiem co chciałeś mi powiedzieć, domyślam się. - skierował
swój wzrok w kierunku drewnianej podłogi i po chwili ruszył w
stronę wyjścia - przepraszam Harry -powiedział i opuścił moją
sypialnię, co zabolało mnie jeszcze bardziej, poczułem porządne
ukłucie w sercu i ponownie schowałem twarz w kolanach czekając aż
kolejna fala gorzkich łez wydostanie się na powierzchnię.
Nienawidzę mojego życia! Żałuję że go pocałowałem... żałuję
wszystkiego!
~~
kilka miesięcy później ~~
*Oczami
Louisa*
Trasa
minęła nam bardzo szybko, nie mieliśmy za wiele czasu dla siebie,
ale za to grono naszych fanów znacznie się powiększyło. Byliśmy
bardzo zajęci, popołudniami przesiadywaliśmy w studiach
nagraniowych pracując nad nowymi utworami na naszą pierwszą płytę,
a wieczorami koncerty, i tak codziennie. Nie ukrywam, że nas
wszystkich porządnie to wymęczyło. Po skończonej trasie
koncertowej managerowie przyznali nam zasłużony urlop. Padło na
lipiec. Idealny czas na wypoczynek - lato, słońce, plaża. Żyć
nie umierać! Postanowiliśmy wszyscy razem wybrać się na Festival
w Leeds który będzie trwać okrągły tydzień, i wystąpią ja nim
nasi ulubieni wykonawcy. Każdy z nas spakował wszystkie
najpotrzebniejsze rzeczy, wzięliśmy również dwa namioty w których
będziemy spać. Nie przeszkadzają nam takie warunki, najważniejsze
że nie będziemy spać pod gołym niebem! Spakowaliśmy wszystkie
rzeczy do mojego Range Rovera, i jako że jedyny mam prawko – ja
prowadziłem. Podczas drogi wygłupom nie było końca, chłopaki na
tyłach zaczęli się nawet jedzeniem obrzucać, a jedna z żelek
wylądowała w moim nosie! Śpiewaliśmy jedną z naszych piosenek z
albumu „What makes you beautiful” I nie możemy się doczekać na
nagrania do teledysku! Dojechaliśmy ma miejsce po niespełna trzech
godzinach, samochód zaparkowałem na pobliskim parkingu i ruszyliśmy
na poszukiwania miejsca kempingowego. Rozejrzeliśmy się dookoła, i
aż się troiło w oczach od tych wszystkich kolorowych namiotów. W
końcu znaleźliśmy jakieś miejsce, było blisko lasu, ale nie
przeszkadzało nam to. Zaczęliśmy rozbijać namioty: ja, Liam i
Zayn zajęliśmy się większym namiotem podczas gdy Harry i Niall
rozkładali mniejszy, a raczej próbowali go rozkładać. Gdy ja,
Liam i Zayn skończyliśmy rozkładać, postanowiłem pomóc z
mniejszym namiotem.
- Daj to. - wziąłem Harry'emu dość długi drut z ręki i pokazałem jak naciągnąć na niego materiał.
- Sami damy sobie robię. - odpowiedział nakładając ramiona na klatce piersiowej.
- No właśnie widzę. - zawołałem Liama i razem z młodszym kolegą szybko postawiliśmy mniejszy namiot.
- Dzięki. - powiedzieli prawie jednocześnie. Widziałem tą niechęć w oczach Harry'ego, praktycznie był cały czas zły. Nie rozmawialiśmy od czasu tego przypadkowego pocałunku, właściwie to unikaliśmy siebie na wszystkie możliwe sposoby. Ja go nie unikałem, to on zaczął mnie unikać, chodził obrażony na cały świat, więc ja po prostu odwdzięczyłem mu się tym samym! Nie rozumiem jego zachowania przez te ostatnie miesiące, kompletnie....
Gdy miałem już odchodzić, zrobiłem krok w stronę Liama, nagle poczułem czyjąś rękę na moim ramieniu.
- Louis, możemy porozmawiać? - powiedział Harry dość smutnym tonem
- ekhm.... jasne że tak. - odpowiedziałem.
- Ale .. na osobności. - pociągnął mnie za nadgarstek do pobliskiego lasku. Zatrzymaliśmy się na niewielkiej polanie. - Louis, przepraszam.
- Haz, ale za co ty mnie przepraszasz? Przecież nic się nie stało.
- Za ten pocałunek, to zniszczyło całą naszą przyjaźń, byłeś na mnie za to zły, przecież wiem o tym. - złapał się w skrępowaniu za szyję.
- Nie byłem zły. Po prostu potrzebowałem chwili na przemyślenie, to ty zacząłeś zachowywać się tak dziwnie, unikałeś mnie i tak dalej. - nastała chwila ciszy.
- No bo ja... i ty … a myślałem że jesteś zły i … przepraszam! - przytulił się do mnie mocno, odwdzięczyłem mu się tym samym, moje ręce swobodnie powędrowały na jego plecy. Tego właśnie mi brakowało! Jego bliskości, zapachu, uśmiechu. Brakowało mi Harry'ego. Po chwili nie odrywając się od siebie znaleźliśmy się na polanie swobodnie leżąc i obserwując zachód słońca. Druga ręka Hazzy powędrowała na moją klatkę piersiową. Po chwili loczek chciał jednak cofnąć rękę, postanowiłem go zatrzymać i jeszcze bardziej docisnąłem ją do siebie. Na jego twarzy pojawił się jeszcze szerszy niż dotychczas dobrze mi znany uśmiech.
- Tęskniłem za tym.
- Wiem Hazza, ja też i to bardzo. Cieszysz się z tego wyjazdu?
- Daj to. - wziąłem Harry'emu dość długi drut z ręki i pokazałem jak naciągnąć na niego materiał.
- Sami damy sobie robię. - odpowiedział nakładając ramiona na klatce piersiowej.
- No właśnie widzę. - zawołałem Liama i razem z młodszym kolegą szybko postawiliśmy mniejszy namiot.
- Dzięki. - powiedzieli prawie jednocześnie. Widziałem tą niechęć w oczach Harry'ego, praktycznie był cały czas zły. Nie rozmawialiśmy od czasu tego przypadkowego pocałunku, właściwie to unikaliśmy siebie na wszystkie możliwe sposoby. Ja go nie unikałem, to on zaczął mnie unikać, chodził obrażony na cały świat, więc ja po prostu odwdzięczyłem mu się tym samym! Nie rozumiem jego zachowania przez te ostatnie miesiące, kompletnie....
Gdy miałem już odchodzić, zrobiłem krok w stronę Liama, nagle poczułem czyjąś rękę na moim ramieniu.
- Louis, możemy porozmawiać? - powiedział Harry dość smutnym tonem
- ekhm.... jasne że tak. - odpowiedziałem.
- Ale .. na osobności. - pociągnął mnie za nadgarstek do pobliskiego lasku. Zatrzymaliśmy się na niewielkiej polanie. - Louis, przepraszam.
- Haz, ale za co ty mnie przepraszasz? Przecież nic się nie stało.
- Za ten pocałunek, to zniszczyło całą naszą przyjaźń, byłeś na mnie za to zły, przecież wiem o tym. - złapał się w skrępowaniu za szyję.
- Nie byłem zły. Po prostu potrzebowałem chwili na przemyślenie, to ty zacząłeś zachowywać się tak dziwnie, unikałeś mnie i tak dalej. - nastała chwila ciszy.
- No bo ja... i ty … a myślałem że jesteś zły i … przepraszam! - przytulił się do mnie mocno, odwdzięczyłem mu się tym samym, moje ręce swobodnie powędrowały na jego plecy. Tego właśnie mi brakowało! Jego bliskości, zapachu, uśmiechu. Brakowało mi Harry'ego. Po chwili nie odrywając się od siebie znaleźliśmy się na polanie swobodnie leżąc i obserwując zachód słońca. Druga ręka Hazzy powędrowała na moją klatkę piersiową. Po chwili loczek chciał jednak cofnąć rękę, postanowiłem go zatrzymać i jeszcze bardziej docisnąłem ją do siebie. Na jego twarzy pojawił się jeszcze szerszy niż dotychczas dobrze mi znany uśmiech.
- Tęskniłem za tym.
- Wiem Hazza, ja też i to bardzo. Cieszysz się z tego wyjazdu?
-
No jasne! Spędzimy trochę czasu razem, odpoczniemy i zrelaksujemy
się.
- I posłuchamy głośnej muzyki co i tak robiliśmy przez ostatnie dobre kilka miesięcy – obydwoje zaczęliśmy się śmiać.
- Tommo, mam pytanie – zaczął młodszy spoglądając w moim kierunku
- Tak?
- Myślałem czy może... moglibyśmy być razem w namiocie. Ale w tym mniejszym, dwuosobowym. - szczerze to zaskoczyło mnie to pytanie. Na plus oczywiście.
- No jasne – uśmiechnąłem się do niego. Rozmawialiśmy jeszcze przez chwilkę leżąc swobodnie na polanie, nawet nie zorientowaliśmy się kiedy zrobiło się całkowicie ciemno. Postanowiliśmy wrócić do namiotów, szczerze to nie podoba mi się las nocą. Te wszystkie dziwne odgłosy, są serio przerażające. Nagle poczułem mocny ścisk mojej ręki. To był Harry, kurczliwie trzymał moją rękę, co mi absolutnie nie przeszkadzało.
- Boże, Louis słyszysz to!? To chyba wilki!
- Harry, nie panikuj to nie wilki, to pewnie tylko... - próbowałem wymyślić cóż to może być. Sam nie wiedziałem , więc przyspieszonym krokiem, a właściwie to w biegu szukaliśmy wyjścia z lasu. Po kilku minutach ujrzeliśmy dobrze nam znane namioty, i odetchnęliśmy z wielką ulgą. Naszym oczom ukazało się niewielkie ognisko rozpalone pomiędzy naszymi namiotami, Niall, Liam i Zayn piekli sobie nad nim kiełbaski oraz pianki.
- A wy co tacy przestraszeni? - zapytał Zayn
- Gdzie byliście? - dorzucił Liam
- ehmmm... zwiedzaliśmy okolicę. - powiedziałem puszczając rękę Harry'ego i ze skrępowaniem położyłem ją na moim karku. Znalazłem jakieś dwa patyki, nadziałem na każdego z nich po kiełbasce, jeden wręczyłem loczkowi, drugi sam trzymałem i dołączyliśmy do reszty przy ognisku.
- Planował ktoś z was zająć mały namiot? - zapytał Haz. Chłopaki pokręcili głowami, na znak że nie. - Mogę ja i Lou go zająć? Nie będziecie mieli nic przeciwko?
- Jasne że nie – odpowiedział Niall.
- Ja i Liam i tak plakowaliśmy zająć duży namiot. - powiedział Zayn przyciskając do siebie Li.
- To dlatego że się wiercisz!
- Ja? Ja się wiercę? Miałem na uwadze twoje dobra i twój wiecznie wiercący się tyłek! - wszyscy wybuchli śmiechem. Przez resztę wieczoru każdy z nas wypił po jednym piwie i dla równowagi zjedliśmy po dwie kiełbaski. Rozmawialiśmy, śmialiśmy się aż do późnych godzin. Około godziny 2:30, gdy ognisko zaczęło powoli przygasać, poczułem czyjąś głowę na moim ramieniu. Loczki zaczęły gilgotać moją szyję, od razu wiedziałem że to Harry.
- Śpiący? - szepnąłem do niego
- Troszkę. - odpowiedział
- Idziemy spać?
- Mhmmm – mruknął. Pożegnaliśmy się zresztą, i ruszyliśmy w stronę naszego namiotu.
__________________________________________
Przepraszam że tak długo musieliście czekać na rozdział. :(
Najpierw szkoła, poprawianie ocen a gdy miałam już praktycznie rozdział napisany to komputer mi padł :/
Dziś rano pisałam cały rozdział na nowo aby móc jak najszybciej dodać.
W wakacje rozdziały będą się pojawiać częściej, obiecuję :)
12 komentarzy = dodaję następny.
PS: Zmieniłam nazwę twittera z @FunWithLouis na @FunWithLarry :)
Pozdrawiam !! ;*
- I posłuchamy głośnej muzyki co i tak robiliśmy przez ostatnie dobre kilka miesięcy – obydwoje zaczęliśmy się śmiać.
- Tommo, mam pytanie – zaczął młodszy spoglądając w moim kierunku
- Tak?
- Myślałem czy może... moglibyśmy być razem w namiocie. Ale w tym mniejszym, dwuosobowym. - szczerze to zaskoczyło mnie to pytanie. Na plus oczywiście.
- No jasne – uśmiechnąłem się do niego. Rozmawialiśmy jeszcze przez chwilkę leżąc swobodnie na polanie, nawet nie zorientowaliśmy się kiedy zrobiło się całkowicie ciemno. Postanowiliśmy wrócić do namiotów, szczerze to nie podoba mi się las nocą. Te wszystkie dziwne odgłosy, są serio przerażające. Nagle poczułem mocny ścisk mojej ręki. To był Harry, kurczliwie trzymał moją rękę, co mi absolutnie nie przeszkadzało.
- Boże, Louis słyszysz to!? To chyba wilki!
- Harry, nie panikuj to nie wilki, to pewnie tylko... - próbowałem wymyślić cóż to może być. Sam nie wiedziałem , więc przyspieszonym krokiem, a właściwie to w biegu szukaliśmy wyjścia z lasu. Po kilku minutach ujrzeliśmy dobrze nam znane namioty, i odetchnęliśmy z wielką ulgą. Naszym oczom ukazało się niewielkie ognisko rozpalone pomiędzy naszymi namiotami, Niall, Liam i Zayn piekli sobie nad nim kiełbaski oraz pianki.
- A wy co tacy przestraszeni? - zapytał Zayn
- Gdzie byliście? - dorzucił Liam
- ehmmm... zwiedzaliśmy okolicę. - powiedziałem puszczając rękę Harry'ego i ze skrępowaniem położyłem ją na moim karku. Znalazłem jakieś dwa patyki, nadziałem na każdego z nich po kiełbasce, jeden wręczyłem loczkowi, drugi sam trzymałem i dołączyliśmy do reszty przy ognisku.
- Planował ktoś z was zająć mały namiot? - zapytał Haz. Chłopaki pokręcili głowami, na znak że nie. - Mogę ja i Lou go zająć? Nie będziecie mieli nic przeciwko?
- Jasne że nie – odpowiedział Niall.
- Ja i Liam i tak plakowaliśmy zająć duży namiot. - powiedział Zayn przyciskając do siebie Li.
- To dlatego że się wiercisz!
- Ja? Ja się wiercę? Miałem na uwadze twoje dobra i twój wiecznie wiercący się tyłek! - wszyscy wybuchli śmiechem. Przez resztę wieczoru każdy z nas wypił po jednym piwie i dla równowagi zjedliśmy po dwie kiełbaski. Rozmawialiśmy, śmialiśmy się aż do późnych godzin. Około godziny 2:30, gdy ognisko zaczęło powoli przygasać, poczułem czyjąś głowę na moim ramieniu. Loczki zaczęły gilgotać moją szyję, od razu wiedziałem że to Harry.
- Śpiący? - szepnąłem do niego
- Troszkę. - odpowiedział
- Idziemy spać?
- Mhmmm – mruknął. Pożegnaliśmy się zresztą, i ruszyliśmy w stronę naszego namiotu.
__________________________________________
Przepraszam że tak długo musieliście czekać na rozdział. :(
Najpierw szkoła, poprawianie ocen a gdy miałam już praktycznie rozdział napisany to komputer mi padł :/
Dziś rano pisałam cały rozdział na nowo aby móc jak najszybciej dodać.
W wakacje rozdziały będą się pojawiać częściej, obiecuję :)
12 komentarzy = dodaję następny.
PS: Zmieniłam nazwę twittera z @FunWithLouis na @FunWithLarry :)
Pozdrawiam !! ;*
Ojej! Świetny! No i Leeds.. Ciekawe, co tam będzie się działo ;) Wybaczam Ci tą długą przerwę, jeśli faktycznie będziesz pisała częściej :D Nie mogę się doczekać 12 rozdziału ^^ ♥
OdpowiedzUsuńno świetny, tak długo czekałam !
OdpowiedzUsuńjestem bardzo ciekawa, co tam zdarzy sie w namiocie ;D
czekam na następny z niecierpliwością ;*
@lifetastegreat
Achh ... GENIALNY ! I do tego festiwal Leeds ^^ Twój blog jest moim ulubionym <3 Czekam na 12 rozdział <3
OdpowiedzUsuńO Booże, pisz szybko. *o*
OdpowiedzUsuńTo jest niesamowite. <33
iufhfiefefmwi nie wiem co napisać.. *-*
@love_my_gay
Aleee Zaaajebisty!! *.* Dawaj szybko nexta! ^^
OdpowiedzUsuńYay... :D Po prostu nie wiem, co powiedzieć :D Brakuje mi słów na to, żeby wyrazić jakie to jest zaje***** :DNormalnie coraz to lepiej to wszystko się rozkręca... i te Larry moments... <3 Mam nadzieję, że szybko dodasz kolejny rozdział / Michelle
OdpowiedzUsuńyay cieszę się, że dodałaś nowy rozdział :)
OdpowiedzUsuńFajnie się go czytało... no i ten pocałunek Harry'ego i Louisa mmm, lubię to! ;D
Ogólnie byłam zaskoczona, że po tym zaczęli siebie nawzajem unikać, ale później ku mojej uciesze chłopaki doszli do porozumienia, nawet będą razem w namiocie... coś czuję, że tam się coś wydarzy! xd
Bardzo pozytywny rozdział :)
+ widzę, że pomniejszyłaś czcionkę, szczerze mówiąc tamta w poprzednich rozdziałach była większa i lepsza, a ta jest taka no... mała i troszkę źle się mi to czyta, więc mam pytanie... Czy mogłabyś powrócić do tamtej? :)
szczerze to nic z czcionką nie robiłam, po prostu rozdział pisałam na innym komputerze, gdyż mój... rozwaliłam xD Wrócę do poprzedniej czcionki jak tylko laptop do mnie wróci ;)
UsuńJejku, czuję że coś w tym namiocie się wydarzy... :D Kocham to.♥
OdpowiedzUsuńCzytam twoje opowiadanie od początku i je uwielbiam, ale mam taką prośbę. Wpadłabyś do mnie? http://sayhimhello.blogspot.com/
Też jest o Larry'm. Może Ci się spodoba. :) x
Czekam na następny rozdział z niecierpliwością!
ily. x
o boooże, chcę już kolejny rozdział! *_* lubię twój sposób pisania, fajnie się to czyta! :D
OdpowiedzUsuńkocham :)
OdpowiedzUsuńprosze dodaj następny :)
OdpowiedzUsuńZostałaś nominowana do Liebster Award. Więcej informacji na blogu http://milczaca-milosc.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńAwwwww..!! Pogodzili się!! Yay!! Cieszę się^^ Dwuosobowy namiot mówisz^^ ?? Ciekawe^^ Hehehe...
OdpowiedzUsuń"- Ja i Liam i tak plakowaliśmy zająć duży namiot. - powiedział Zayn przyciskając do siebie Li.
- To dlatego że się wiercisz!
- Ja? Ja się wiercę? Miałem na uwadze twoje dobra i twój wiecznie wiercący się tyłek!"
Hehehe... Nie no... Jebłam...
Czekam na następny^^
Piękny rozdział.
OdpowiedzUsuńPrzepraszam, że tak dawno nie kommentowałam, ale chyab sama rozumiesz...
No więc tak - Hazz i Lou w namiocie? SAMI?
No chyab każdy wie, co wyadrzyło się w Leeds... ^^
Zapowiada się ciekawie.
Pzodrawiam =)
/ Babycakes
Nie chcę Cię hejotwać , ani nic w tym stylu , jednak jeśli obiecujesz że będziesz częściej dodawać notki , to po prostu się z tego wywiązuj , a jak nie to nie obiecuj , uwielbiam Twojego bloga , na prawdę , jednak czekanie po 2-3 tygodnie to trochę za długo nie uważasz ? Przepraszam jeśli Cię obraziłam , jednak musiałam wyrazić swoje zdanie , i jestem pewna że niektóre z dziewczyn czytającego Twojego bloga są tego samego zdania co ja :) Życzę Ci pomysłów na kolejne rozdziały , i mam na dzieję że moją uwagę lub "hejt" przyjmiesz na klatę . Pozdrawiam <3
OdpowiedzUsuńWiem, zdaję sobie sprawę, nie jest jednak tak łatwo, komputer miałam długo w naprawie, i jedyną możliwością było pisanie na telefonie co utrudniało mi sprawę.
UsuńTo może chciałabyś się podzielić z kimś blogiem by było Ci łatwiej ? :D
Usuń