*Oczami
Louis’a*
Obudziłem się dość późno, bo jakoś po 10:00. Przetarłem moje wciąż zmęczone oczy i odsłoniłem żaluzje aby wpadło do pokoju trochę promieni słonecznych. Byłem pewien że Harry już wstał, poszedł spać trochę prędzej ode mnie. Pewnie myślicie sobie że wczoraj była jakaś gruba impreza czy coś. Nie, rodzice zaczęli wydzwaniać do Liama i Zayna, więc zwinęli się jakoś po północy. Jedynie Niall posiedział i pograł z nami na x-boxie do 1:30. Postanowiłem mimo wszystko zajrzeć do pokoju Harry’ego, uchyliłem lekko drzwi, i ujrzałem Hazzę, dokładnie owiniętego w kołdrę, jeszcze słodko sobie spał. Podszedłem bliżej, tak aby go w żaden sposób nie obudzić, przykucnąłem przy nim, i odgarnąłem jego niesforne loczki z czoła. Wygląda tak słodko gdy śpi, taki bezbronny cichy Haz… Cholera, im dłużej przebywam w jego towarzystwie tym bardziej moje myśli….uh..Nie, Louis przestań, nie jesteś gejem, to tylko przyjazne gesty, zawsze się tak zachowywaliśmy, po prostu jesteśmy bardzo blisko, i nic to nie znaczy. Niekontrolowanym ruchem moja ręką powędrowała prosto na jego policzek, delikatnie pogłaskałem go po nim. Gdy Haz uśmiechnął się przez sen momentalnie przeszedł mnie przyjemny ciepły dreszcz, nie miałem nawet zamiaru zabierać stamtąd mojej ręki. Trwałem tak w bezruchu przed dobre kilka minut, po prostu przypatrywałem się Harry’emu, po prostu nie mogę się nadziwić jak on się zmienił przez ten rok. Z tego przyjemnego transu wyrwał mnie jego zaspany głos
- Cześć Louis. Co za miła pobudka – uśmiechnął się ukazując idealne dołeczki w policzkach oraz bialutkie ząbki. Przyrzekam, że nikt nie ma piękniejszego uśmiechu.
- Hej Haz. Jak się spało? – zapytałem nie spuszczając z niego wzroku.
- Świetnie. Trochę krótko, no wiesz. Ale świetnie. Bardzo miękkie łóżko, mówiłem ci to już?
- Jakieś dwa razy. Wstawaj idziemy na śniadanie – odkryłem go i ujrzałem jego piżamkę. Miał na niej jakieś misie i śmieszne napisy. Uroczo.
- Eeeeej, nie odkrywaj! Zimno! – naciągnął kołdrę z powrotem na siebie i zrobił swoją udawaną obrażoną minę. Wdrapałem się na łóżko, i przytuliłem go mocno do siebie.
Obudziłem się dość późno, bo jakoś po 10:00. Przetarłem moje wciąż zmęczone oczy i odsłoniłem żaluzje aby wpadło do pokoju trochę promieni słonecznych. Byłem pewien że Harry już wstał, poszedł spać trochę prędzej ode mnie. Pewnie myślicie sobie że wczoraj była jakaś gruba impreza czy coś. Nie, rodzice zaczęli wydzwaniać do Liama i Zayna, więc zwinęli się jakoś po północy. Jedynie Niall posiedział i pograł z nami na x-boxie do 1:30. Postanowiłem mimo wszystko zajrzeć do pokoju Harry’ego, uchyliłem lekko drzwi, i ujrzałem Hazzę, dokładnie owiniętego w kołdrę, jeszcze słodko sobie spał. Podszedłem bliżej, tak aby go w żaden sposób nie obudzić, przykucnąłem przy nim, i odgarnąłem jego niesforne loczki z czoła. Wygląda tak słodko gdy śpi, taki bezbronny cichy Haz… Cholera, im dłużej przebywam w jego towarzystwie tym bardziej moje myśli….uh..Nie, Louis przestań, nie jesteś gejem, to tylko przyjazne gesty, zawsze się tak zachowywaliśmy, po prostu jesteśmy bardzo blisko, i nic to nie znaczy. Niekontrolowanym ruchem moja ręką powędrowała prosto na jego policzek, delikatnie pogłaskałem go po nim. Gdy Haz uśmiechnął się przez sen momentalnie przeszedł mnie przyjemny ciepły dreszcz, nie miałem nawet zamiaru zabierać stamtąd mojej ręki. Trwałem tak w bezruchu przed dobre kilka minut, po prostu przypatrywałem się Harry’emu, po prostu nie mogę się nadziwić jak on się zmienił przez ten rok. Z tego przyjemnego transu wyrwał mnie jego zaspany głos
- Cześć Louis. Co za miła pobudka – uśmiechnął się ukazując idealne dołeczki w policzkach oraz bialutkie ząbki. Przyrzekam, że nikt nie ma piękniejszego uśmiechu.
- Hej Haz. Jak się spało? – zapytałem nie spuszczając z niego wzroku.
- Świetnie. Trochę krótko, no wiesz. Ale świetnie. Bardzo miękkie łóżko, mówiłem ci to już?
- Jakieś dwa razy. Wstawaj idziemy na śniadanie – odkryłem go i ujrzałem jego piżamkę. Miał na niej jakieś misie i śmieszne napisy. Uroczo.
- Eeeeej, nie odkrywaj! Zimno! – naciągnął kołdrę z powrotem na siebie i zrobił swoją udawaną obrażoną minę. Wdrapałem się na łóżko, i przytuliłem go mocno do siebie.
-
Cieplej loczku?
- Mhmmm. – zamruczał z wyraźnym zadowoleniem. Delikatnie zbliżył się do mnie, i… jak zawsze w najmniej odpowiednim momencie zadzwonił telefon. Haz zwlókł się z łóżka, i wziął do ręki swój telefon. Najpierw chciał odrzucić połączenie, ale gdy zobaczył że to Simon Cowell, szybko odebrał.
- Słucham? – wymamrotał śpiącym jeszcze głosem
- Cześć Harry. Mam interesującą propozycję. Załatwiłem dla Ciebie, Liama, Louisa, Zayna i Nialla miejsca w domu dla uczestników x-factora. Zagwarantujemy wam tam miejsce tak długo, aż nie odpadniecie, co ty na to?
- Wow Simon. To świetnie! Ja jestem jak najbardziej za! Louis z resztą pewnie też.
- To świetnie. Liam i Zayn również się zgodzili. Jeszcze muszę zadzwonić do Nialla. Pakujcie rzeczy, jak dobrze pójdzie wprowadzacie się dzisiaj wieczorem! Do usłyszenia.
- Do usłyszenia, i dzięki wielkie za taką możliwość. – rozłączył się, usiadł obok mnie i zdał relację z przebiegu rozmowy. Ucieszyłem się w sumie, że będziemy mogli wszyscy razem zamieszkać, będzie okazja poznać się jeszcze bliżej.
*Oczami Harry’ego*
Po całkiem miłym poranku i wspólnym śniadaniu odebrałem kolejny telefon od Simona. Były to dokładne informacje ze wskazanym adresem i pomocnymi wskazówkami. Doceniam to co robi on dla nas. Mamy tam być o 18:00, czeka na nas z jeszcze jedną wiadomością, ale to dopiero gdy będziemy wszyscy razem na miejscu. Nie chciał zdradzać żadnych szczegółów więc pozostaje nam domyślać się co to takiego może być. Razem z Louisem zacząłem pakować rzeczy, dopiero co rozpakowałem się u niego w mieszkaniu, a już przenoszę się na inne miejsce. Ale najważniejsze że z nim. Od przyjazdu do Londynu nie mogę przestać o nim myśleć, cholernie za nim tęskniłem, za tym jego uśmiechem, i świetnym zapachem perfum i….
- Haz! Chodź na chwilkę! – zawołał Lou z drugiego końca mieszkania. Przerwałem mojego myśli i szybko do niego pobiegłem.
- Tak? – zajrzałem do jego sypialni. Ciuchy były wszędzie, na łóżku, na podłodze a nawet na meblach.
- Nie mogę się zdecydować. Czarne czy czerwone?- pokazał na dwie pary dość obcisłych spodni. I tak jego tyłek będzie w każdych dobrze wyglądać. Moment, co!? Ja myślę o jego tyłku!? Otrząsnąłem się, wymierzyłem sobie mentalny policzek i powiedziałem:
- Weź obydwa.
- No właśnie problem bo do torby mi się nie chce zmieścić. – wskazał na wypchaną po brzegi ogromną walizkę. Cały Lou, jak zawsze bierze wszystkiego za dużo.
- A zakład że się zmieści ? – Lou spojrzał na mnie jakbym żartował, ale mówię serio. Tyle razy już się pakowałem, więc nauczyłem się oszczędzać miejsce.
- No to dawaj. Zobaczymy – uśmiechnął się i usiadł na kanapie przyglądając mi się. Wyjąłem jego wszystkie ubrania z walizki, i wszystko poskładałem jeszcze raz, najpierw bluzki, t-shirt, koszule, potem różnokolorowe spodnie, na boku buty, i bieliznę na drugim boku. Jeszcze zostało sporo miejsca między innymi na laptopa czy jakieś inne potrzebne rzeczy.
- Jak ty to zrobiłeś!? – powiedział Lou z niedowierzaniem.
- Mówiłem, mam wprawę – uśmiechnąłem się – aha, i nie myśl że to tak za darmo. Stawiasz mi czekoladowe lody – klepnąłem go w tyłem i momentalnie zaczęliśmy się śmiać.
- haha, ale żebyś później nie narzekał że znowu gardło cię boli
- Oj to było tylko raz nooo.
- I było „Louis pędź do apteki bo umieram” – nie mogłem powstrzymać śmiechu i dołączyłem się do niego.
W końcu zebraliśmy wszystkie nasze torby, różne pakunki i tak dalej, i wyszliśmy z domu zamykając za sobą duże drewniane drzwi. Louis zapakował wszystkie rzeczy do bagażnika, ledwo wszystko się zmieściło, nie kłamię. Louis miał dość małe auto, ale to tylko dlatego że jeszcze nie może jeździć większymi gdyż nie ma 18 lat. I tak dobrze, że ma samochód, bo inaczej pewnie miałby trudności z przemieszczaniem się po Londynie. Ogólnie, to nigdy w życiu nie widziałem takich ogromnych korków, tuż po wyjeździe spod jego domu utknęliśmy w jednym.
- No i się zaczęło – powiedział Boo trzymając ręce na kierownicy.
- A jakiś objazd? Czy coś w tym stylu? – zasugerowałem.
- Jest jeden, ale chciałem po drodze zajechać pod McDrive. – cały Louis. Ale i tak nie przebija Nialla. On mógłby jeść bez końca, o każdej porze dnia i nocy. Po około kilkudziesięciu minutach w końcu zajechaliśmy pod McDrive’a, zamówiliśmy duże lody, oraz po zestawie dla każdego z nas, wszystko zjedliśmy po drodze, śmiesznie było karmić Lou kiedy on prowadził, cały ketchup z hamburgera wylądował na jego krótkich spodenkach, a resztki po shake’u zostały na jego koszulce. Próbowałem go wycierać tak aby nie przeszkadzać w jeździe, dość zabawnie to wyglądało, sam w efekcie oblałem się colą. Co z nas za niezdary haha.
Dojechaliśmy do umówionego miejsca, był to dość spory kilkupiętrowy dom, z basenem i zajebiście dużym ogrodem. Prezentuje się nieźle, od razu nam się spodobało. Po zaparkowaniu samochodu pierwsze co zrobiliśmy to szybko zmieniliśmy ubrudzone ubrania tak aby nikt nie widział. Szybko zdjąłem koszulkę i wyjąłem inną z bagażu, tak samo zrobił Louis. Podałem mu drugie spodenki aby szybko je również przebrał.
- Już nie będę jeść w samochodzie – stwierdził ubierając spodenki.
- haha, to był twój pomysł, pamiętaj! – wyjąłem resztę bagaży, Louis jednym kliknięciem zamknął auto i razem skierowaliśmy się pod pokój 43. Okazało się że był ona na samej górze, nieźle. Zapewne będziemy mieć dobry widok na okolicę. Lekko zapukałem do drzwi i weszliśmy do środka. Był tam już Zayn, Liam, Niall i Simon.
- Harry! Louis! – krzyknęli wszyscy, a Irlandczyk podbiegł i mocno nas przytulił
-No cześć. Przepraszamy za spóźnienie ale no ten … - zacząłem, i podrapałem się po głowie. Przecież nie powiemy im że to przez całą wyprawę do Maca się spóźniliśmy. Jestem kiepski w wymyślaniu kłamstw, Lou robi to o wiele lepiej, ale całe szczęście potrafię wyczuć kiedy kłamie. Znam go zbyt dobrze.
- były duże korki. – dokończył za mnie.
- Dobrze, dobrze, rozumiem. Siadajcie, mam dla was pewną wiadomość. – powiedział Simon i wskazał na siedzenia tuż obok niego. Wyglądał na podekscytowanego więc jestem ciekaw o co chodzi.
____________________________________
Proszę bardzo :)
Jak widać zaczęły się Larry moments awww :)
Czekam na szczere opinie i komentarze <3
10 komentarzy = następny rozdział :)
I przypominam, że jeżeli chcecie być informowani o nowych rozdziałach, to po prostu napiszcie do mnie na twitterze: @FunWithLouis .
Pozdrawiam i do usłyszenia xx
- Mhmmm. – zamruczał z wyraźnym zadowoleniem. Delikatnie zbliżył się do mnie, i… jak zawsze w najmniej odpowiednim momencie zadzwonił telefon. Haz zwlókł się z łóżka, i wziął do ręki swój telefon. Najpierw chciał odrzucić połączenie, ale gdy zobaczył że to Simon Cowell, szybko odebrał.
- Słucham? – wymamrotał śpiącym jeszcze głosem
- Cześć Harry. Mam interesującą propozycję. Załatwiłem dla Ciebie, Liama, Louisa, Zayna i Nialla miejsca w domu dla uczestników x-factora. Zagwarantujemy wam tam miejsce tak długo, aż nie odpadniecie, co ty na to?
- Wow Simon. To świetnie! Ja jestem jak najbardziej za! Louis z resztą pewnie też.
- To świetnie. Liam i Zayn również się zgodzili. Jeszcze muszę zadzwonić do Nialla. Pakujcie rzeczy, jak dobrze pójdzie wprowadzacie się dzisiaj wieczorem! Do usłyszenia.
- Do usłyszenia, i dzięki wielkie za taką możliwość. – rozłączył się, usiadł obok mnie i zdał relację z przebiegu rozmowy. Ucieszyłem się w sumie, że będziemy mogli wszyscy razem zamieszkać, będzie okazja poznać się jeszcze bliżej.
*Oczami Harry’ego*
Po całkiem miłym poranku i wspólnym śniadaniu odebrałem kolejny telefon od Simona. Były to dokładne informacje ze wskazanym adresem i pomocnymi wskazówkami. Doceniam to co robi on dla nas. Mamy tam być o 18:00, czeka na nas z jeszcze jedną wiadomością, ale to dopiero gdy będziemy wszyscy razem na miejscu. Nie chciał zdradzać żadnych szczegółów więc pozostaje nam domyślać się co to takiego może być. Razem z Louisem zacząłem pakować rzeczy, dopiero co rozpakowałem się u niego w mieszkaniu, a już przenoszę się na inne miejsce. Ale najważniejsze że z nim. Od przyjazdu do Londynu nie mogę przestać o nim myśleć, cholernie za nim tęskniłem, za tym jego uśmiechem, i świetnym zapachem perfum i….
- Haz! Chodź na chwilkę! – zawołał Lou z drugiego końca mieszkania. Przerwałem mojego myśli i szybko do niego pobiegłem.
- Tak? – zajrzałem do jego sypialni. Ciuchy były wszędzie, na łóżku, na podłodze a nawet na meblach.
- Nie mogę się zdecydować. Czarne czy czerwone?- pokazał na dwie pary dość obcisłych spodni. I tak jego tyłek będzie w każdych dobrze wyglądać. Moment, co!? Ja myślę o jego tyłku!? Otrząsnąłem się, wymierzyłem sobie mentalny policzek i powiedziałem:
- Weź obydwa.
- No właśnie problem bo do torby mi się nie chce zmieścić. – wskazał na wypchaną po brzegi ogromną walizkę. Cały Lou, jak zawsze bierze wszystkiego za dużo.
- A zakład że się zmieści ? – Lou spojrzał na mnie jakbym żartował, ale mówię serio. Tyle razy już się pakowałem, więc nauczyłem się oszczędzać miejsce.
- No to dawaj. Zobaczymy – uśmiechnął się i usiadł na kanapie przyglądając mi się. Wyjąłem jego wszystkie ubrania z walizki, i wszystko poskładałem jeszcze raz, najpierw bluzki, t-shirt, koszule, potem różnokolorowe spodnie, na boku buty, i bieliznę na drugim boku. Jeszcze zostało sporo miejsca między innymi na laptopa czy jakieś inne potrzebne rzeczy.
- Jak ty to zrobiłeś!? – powiedział Lou z niedowierzaniem.
- Mówiłem, mam wprawę – uśmiechnąłem się – aha, i nie myśl że to tak za darmo. Stawiasz mi czekoladowe lody – klepnąłem go w tyłem i momentalnie zaczęliśmy się śmiać.
- haha, ale żebyś później nie narzekał że znowu gardło cię boli
- Oj to było tylko raz nooo.
- I było „Louis pędź do apteki bo umieram” – nie mogłem powstrzymać śmiechu i dołączyłem się do niego.
W końcu zebraliśmy wszystkie nasze torby, różne pakunki i tak dalej, i wyszliśmy z domu zamykając za sobą duże drewniane drzwi. Louis zapakował wszystkie rzeczy do bagażnika, ledwo wszystko się zmieściło, nie kłamię. Louis miał dość małe auto, ale to tylko dlatego że jeszcze nie może jeździć większymi gdyż nie ma 18 lat. I tak dobrze, że ma samochód, bo inaczej pewnie miałby trudności z przemieszczaniem się po Londynie. Ogólnie, to nigdy w życiu nie widziałem takich ogromnych korków, tuż po wyjeździe spod jego domu utknęliśmy w jednym.
- No i się zaczęło – powiedział Boo trzymając ręce na kierownicy.
- A jakiś objazd? Czy coś w tym stylu? – zasugerowałem.
- Jest jeden, ale chciałem po drodze zajechać pod McDrive. – cały Louis. Ale i tak nie przebija Nialla. On mógłby jeść bez końca, o każdej porze dnia i nocy. Po około kilkudziesięciu minutach w końcu zajechaliśmy pod McDrive’a, zamówiliśmy duże lody, oraz po zestawie dla każdego z nas, wszystko zjedliśmy po drodze, śmiesznie było karmić Lou kiedy on prowadził, cały ketchup z hamburgera wylądował na jego krótkich spodenkach, a resztki po shake’u zostały na jego koszulce. Próbowałem go wycierać tak aby nie przeszkadzać w jeździe, dość zabawnie to wyglądało, sam w efekcie oblałem się colą. Co z nas za niezdary haha.
Dojechaliśmy do umówionego miejsca, był to dość spory kilkupiętrowy dom, z basenem i zajebiście dużym ogrodem. Prezentuje się nieźle, od razu nam się spodobało. Po zaparkowaniu samochodu pierwsze co zrobiliśmy to szybko zmieniliśmy ubrudzone ubrania tak aby nikt nie widział. Szybko zdjąłem koszulkę i wyjąłem inną z bagażu, tak samo zrobił Louis. Podałem mu drugie spodenki aby szybko je również przebrał.
- Już nie będę jeść w samochodzie – stwierdził ubierając spodenki.
- haha, to był twój pomysł, pamiętaj! – wyjąłem resztę bagaży, Louis jednym kliknięciem zamknął auto i razem skierowaliśmy się pod pokój 43. Okazało się że był ona na samej górze, nieźle. Zapewne będziemy mieć dobry widok na okolicę. Lekko zapukałem do drzwi i weszliśmy do środka. Był tam już Zayn, Liam, Niall i Simon.
- Harry! Louis! – krzyknęli wszyscy, a Irlandczyk podbiegł i mocno nas przytulił
-No cześć. Przepraszamy za spóźnienie ale no ten … - zacząłem, i podrapałem się po głowie. Przecież nie powiemy im że to przez całą wyprawę do Maca się spóźniliśmy. Jestem kiepski w wymyślaniu kłamstw, Lou robi to o wiele lepiej, ale całe szczęście potrafię wyczuć kiedy kłamie. Znam go zbyt dobrze.
- były duże korki. – dokończył za mnie.
- Dobrze, dobrze, rozumiem. Siadajcie, mam dla was pewną wiadomość. – powiedział Simon i wskazał na siedzenia tuż obok niego. Wyglądał na podekscytowanego więc jestem ciekaw o co chodzi.
____________________________________
Proszę bardzo :)
Jak widać zaczęły się Larry moments awww :)
Czekam na szczere opinie i komentarze <3
10 komentarzy = następny rozdział :)
I przypominam, że jeżeli chcecie być informowani o nowych rozdziałach, to po prostu napiszcie do mnie na twitterze: @FunWithLouis .
Pozdrawiam i do usłyszenia xx
Jenyy... jaki super rozdział <3 jest wiele momentów, które szczególnie mi się spodobały, ale nie bedę ich wypisywać, bo za dużo by to zajęło ;) Ogółem? Naprawdę świetnie (y) Już nie mogę się doczekać tej wiadomości od Simona :) / Michelle
OdpowiedzUsuńAww więcej Larry moments! ;D
OdpowiedzUsuńKocham <3 Larry <3 <3 <3
OdpowiedzUsuńsłodkie *-* aww tylko czekam na więcej Larry moments! :)
OdpowiedzUsuńSłodko <3
OdpowiedzUsuńLarry moments . +.+
OdpowiedzUsuńAwww *____* Larry się zakochuje! Hahah, ta akcja z karmieniem Louisa w samochodzie to coś boskiego! Mistrz xD Jestem ciekawa jak to się teraz potoczy, gdy wszyscy będą mieszkać razem, no ale mam nadzieję, że niedługo się dowiem ;)
OdpowiedzUsuńOgólnie świetnie ^ ^
Czekam na kolejny rozdział!
Pozdrawiam
~Salemea ( @KidsDont )
Opowiadanie o Larrym Stylinsonie
aww.. larry. <#
OdpowiedzUsuńpiękne. xx
/ baabycakes
Kurwa to jest zajebiste!!
OdpowiedzUsuńJedzenie w aucie podczas jazdy nigdy nie jest dobrym pomysłem^^ Ale jaki sweet pobudka^^ Też chciałabym być tak budzona, hehe^^ Czekam na następny^^
no to poproszę kolejny <3 mój jest 10! :D @kentuucky
OdpowiedzUsuńWitaj, zachwyciłam się twoim opowiadaniem. Strasznie mi się podoba. Czekam na nowy rozdział. :)
OdpowiedzUsuńCuudowne. *o* To wszystko jest tak niewyobrażalnie zajebiste, że po protu umieram czytając wszystko co napiszesz. Po prostu rozpływam się i.. iesuhfuih no nie wiem co napisać. To jest genialne, Larry jest genialny i ty jesteś genialna. *o* a tak btc. jest już 10 komentarz więc czekamy na rozdział. :D
OdpowiedzUsuń@love_my_gay
świeetne <3
OdpowiedzUsuń