*Oczami Harry’ego*
Obudziłem się wyjątkowo prędko, Louis jeszcze spał, reszta chłopaków z resztą pewnie też. Rozejrzałem się dookoła, chwyciłem telefon który leżał nieopodal, i kliknąłem aby zobaczyć która jest godzina. Była 10:35. W sumie to i tak krótko spałem. Promienie słońca ostro napierały na materiał namiotu, czułem się jak w samochodzie bez klimatyzacji. Okropne uczucie. Spojrzałem w kierunku śpiącego Lou, delikatnie zgarnąłem niesforną grzywkę z jego czoła. Wygląda tak słodko a zarazem bezbronnie gdy śpi. Dotknąłem delikatnie jego policzka i zjechałem ręko niżej, na jego szyję a następnie na ramię. Delikatnie pochyliłem się w jego kierunku, gdy nagle…
- Hazza? – powiedział Tommo gdy otworzył oczy. Przestraszyłem się więc szybko od niego odskoczyłem.
- Lou, przepraszam jeśli Cię obudziłem!
- Nic się nie stało. – rzucił swoim śpiącym jeszcze głosem, po czym się uśmiechnął i przeczesał palcami włosy. – Jak się spało?
- Dobrze, tylko te cholerne komary... – odpowiedziałem drapiąc się po nodze a następnie po ramieniu.
- Mhmm, mam to samo. – powiedział i usiadł prosto. Dopiero po chwili zorientowałem się że spał bez koszulki. Momentalnie straciłem panowanie nad własnym ciałem, poczułem narastającą erekcję w moich bokserkach, wpatrywałem się w niego jak w obrazek.
- Haz, wszystko gra? – zapytał Tommo przecierając zmęczoną twarz i szukając ubrań w panującym nieładzie. Gdy moim oczom ukazały się jego bokserki zgrabnie opinające jego wyjątkowo seksowne pośladki - nie wytrzymałem, chwyciłem najbliższy ręcznik, jakiś przypadkowy t-shirt, spodenki i popędziłem z kierunku łazienek. Po znalezieniu łazienek niezwłocznie wskoczyłem pod prysznic, i postanowiłem uporać się z moim „problemem” .
*Oczami Louisa*
Po śniadaniu, niezbyt z resztą złożonym, bo jedyne co udało nam się kupić to były jakieś owoce i soki udaliśmy się wszyscy razem na zwiedzanie okolicy. Postanowiliśmy zapoznać się z terenem, a następnie harmonogramem imprezy. Mamy dużo szczęścia, bo ludzie tutaj jakoś nie bardzo wiedzą kim jesteśmy. To nawet lepiej, możemy odpocząć od wrzasków, aparatów, kamer i po prostu być sobą. Obeszliśmy całe pole dookoła, zaczęliśmy od budek z jedzeniem, jakieś sklepy i tak dalej, typowy ogródek piwny, następnie przeszliśmy obok ogromnej sceny. Po raz pierwszy widzieliśmy aż tak dużą scenę, zazwyczaj grywaliśmy na znacznie mniejszych. Szliśmy dalej, minęliśmy stanowiska różnych sponsorów, różne sklepy z gadżetami na które jakoś nie chcieliśmy wydawać pieniędzy. Skończyliśmy przy stołówce, na której mogliśmy zjeść coś konkretniejszego, oraz przy łazienkach. Zdziwiło mnie że łazienki były aż w tak dobrym stanie, dość czyste i zadbane w porównaniu do tej ilości ludzi która z nich korzysta. Zbliżała się pora obiadowa, więc postanowiliśmy niewybrednie zamówić jakieś kiełbaski z grilla na stołówce, a w oczekiwaniu przyjrzeliśmy się harmonogramowi imprezy. Co wieczór inny artysta, czasami nawet po dwie gwiazdy, a w między czasie występy mniej znanych kapel. Wygląda świetnie, na pewno będziemy się nieźle bawić!
Szybkim tempem zjedliśmy podane jedzenie, i daliśmy sobie czas wolny. Zayn i Niall postanowili odwiedzić pobliski ogródek piwny oraz chcieli „tylko zobaczyć” atrakcje przygotowane dla dzieci. Taa, jasne, już widzę Nialla na trampolinie lub nie daj Boże przepychającego się między 6-8 latkami na zamku dmuchanym. Ja, Harry i Liam wybraliśmy się natomiast na strzelnicę sprawdzić nasze umiejętności. Instruktor wytłumaczył nam wszystkie zasady bezpieczeństwa oraz jak obchodzić się z bronią. Miałem wrażenie że tłumaczy jak idiotom, no ale to jego praca w końcu – wytłumaczyć każdemu wszystko krok po kroku. Zacząłem pierwszy, ostrożnie włożyłem nabój, i oddałem strzał, dość na oślep. Czynność powtórzyłem 5 razy, następnie otrzymałem kartkę ze zliczonymi punktami i z moimi strzałami. 4 trafione i 14 punktów. Nawet nawet. Podobne czynności wykonywał Liam. Jemu poszło o wiele lepiej, gdyż już miał do czynienia ze strzelaniem, miał 5 trafionych i 35 punktów. Na końcu strzelał Harry. Pomogłem mu z umieszczeniem pierwszego naboju, i oddawał strzały. Poszło mu.. nie chcę użyć słowa źle, ale po prostu… nie tak jak miało pójść. Trafił tylko 2 razy i miał 10 punktów.
- Nie umiem strzelać… - powiedział loczek odkładając strzelbę na miejsce.
- Harry, nie każdy musi umieć. – odpowiedział Liam
- Właśnie, a poza tym, jakbyś poćwiczył, to byłbyś od nas lepszy. Nie przejmuj się – objąłem go w pasie, i delikatnie pogładziłem po policzku co najwidoczniej przykuło uwagę Liama.
- Co wy robicie? – zaśmiał się. Szybko cofnąłem moją rękę i odsunąłem się od młodszego przyjaciela.
- My? Nic… Może emm..chodźmy poszukać Zayna i Nialla. – odpowiedziałem szybko zmieniając temat. Zapewne głupio to wyglądało: jeden koleś przytulający się do drugiego…
Po około 15 minutach znaleźliśmy Zayna spożywającego zapewne któreś z kolei piwo w ogródku piwnym. Machaliśmy do niego aby zwrócić jego uwagę, na marne. Jako że tylko ja i Zayn mieliśmy ukończony 18 lat, postanowiłem wejść tam, o go odciągnąć.
- Zayn nie widzisz nas?
- Co?
- Jajco. Chodźmy, dziś wieczorem występują The Guns, i fajnie gdybyś do nas dołączył.
- Już już. – podniósł się z miejsca niesfornie i razem wyszliśmy z ogródka.
- Już teraz tylko znaleźć Nialla. – westchnął cicho Liam. Wszyscy rozejrzeliśmy się dookoła. Po Niallu ani śladu.
- Zayn, miałeś go pilnować!- Powiedział ostro Liam spoglądając w stroną szatyna.
- A co ja? Niania? Niall jest dużym chłopcem, poradzi sobie. – odpowiedział szybko.
- Niall się zgubił w supermarkecie! W Tesco rozumiesz to!? W TESCO! – Uniósł się Liam
- Li, spokojnie. Niall się zaraz znajdzie. – odpowiedziałem opanowanym głosem poklepując go po ramieniu. Po chwili Harry zauważył Irlandczyka stojącego w kolejce po watę cukrową.
- O patrzcie, tam jest! – wszyscy ruszyliśmy w jego kierunku.
- Niall! – krzyknął Liam.
Obudziłem się wyjątkowo prędko, Louis jeszcze spał, reszta chłopaków z resztą pewnie też. Rozejrzałem się dookoła, chwyciłem telefon który leżał nieopodal, i kliknąłem aby zobaczyć która jest godzina. Była 10:35. W sumie to i tak krótko spałem. Promienie słońca ostro napierały na materiał namiotu, czułem się jak w samochodzie bez klimatyzacji. Okropne uczucie. Spojrzałem w kierunku śpiącego Lou, delikatnie zgarnąłem niesforną grzywkę z jego czoła. Wygląda tak słodko a zarazem bezbronnie gdy śpi. Dotknąłem delikatnie jego policzka i zjechałem ręko niżej, na jego szyję a następnie na ramię. Delikatnie pochyliłem się w jego kierunku, gdy nagle…
- Hazza? – powiedział Tommo gdy otworzył oczy. Przestraszyłem się więc szybko od niego odskoczyłem.
- Lou, przepraszam jeśli Cię obudziłem!
- Nic się nie stało. – rzucił swoim śpiącym jeszcze głosem, po czym się uśmiechnął i przeczesał palcami włosy. – Jak się spało?
- Dobrze, tylko te cholerne komary... – odpowiedziałem drapiąc się po nodze a następnie po ramieniu.
- Mhmm, mam to samo. – powiedział i usiadł prosto. Dopiero po chwili zorientowałem się że spał bez koszulki. Momentalnie straciłem panowanie nad własnym ciałem, poczułem narastającą erekcję w moich bokserkach, wpatrywałem się w niego jak w obrazek.
- Haz, wszystko gra? – zapytał Tommo przecierając zmęczoną twarz i szukając ubrań w panującym nieładzie. Gdy moim oczom ukazały się jego bokserki zgrabnie opinające jego wyjątkowo seksowne pośladki - nie wytrzymałem, chwyciłem najbliższy ręcznik, jakiś przypadkowy t-shirt, spodenki i popędziłem z kierunku łazienek. Po znalezieniu łazienek niezwłocznie wskoczyłem pod prysznic, i postanowiłem uporać się z moim „problemem” .
*Oczami Louisa*
Po śniadaniu, niezbyt z resztą złożonym, bo jedyne co udało nam się kupić to były jakieś owoce i soki udaliśmy się wszyscy razem na zwiedzanie okolicy. Postanowiliśmy zapoznać się z terenem, a następnie harmonogramem imprezy. Mamy dużo szczęścia, bo ludzie tutaj jakoś nie bardzo wiedzą kim jesteśmy. To nawet lepiej, możemy odpocząć od wrzasków, aparatów, kamer i po prostu być sobą. Obeszliśmy całe pole dookoła, zaczęliśmy od budek z jedzeniem, jakieś sklepy i tak dalej, typowy ogródek piwny, następnie przeszliśmy obok ogromnej sceny. Po raz pierwszy widzieliśmy aż tak dużą scenę, zazwyczaj grywaliśmy na znacznie mniejszych. Szliśmy dalej, minęliśmy stanowiska różnych sponsorów, różne sklepy z gadżetami na które jakoś nie chcieliśmy wydawać pieniędzy. Skończyliśmy przy stołówce, na której mogliśmy zjeść coś konkretniejszego, oraz przy łazienkach. Zdziwiło mnie że łazienki były aż w tak dobrym stanie, dość czyste i zadbane w porównaniu do tej ilości ludzi która z nich korzysta. Zbliżała się pora obiadowa, więc postanowiliśmy niewybrednie zamówić jakieś kiełbaski z grilla na stołówce, a w oczekiwaniu przyjrzeliśmy się harmonogramowi imprezy. Co wieczór inny artysta, czasami nawet po dwie gwiazdy, a w między czasie występy mniej znanych kapel. Wygląda świetnie, na pewno będziemy się nieźle bawić!
Szybkim tempem zjedliśmy podane jedzenie, i daliśmy sobie czas wolny. Zayn i Niall postanowili odwiedzić pobliski ogródek piwny oraz chcieli „tylko zobaczyć” atrakcje przygotowane dla dzieci. Taa, jasne, już widzę Nialla na trampolinie lub nie daj Boże przepychającego się między 6-8 latkami na zamku dmuchanym. Ja, Harry i Liam wybraliśmy się natomiast na strzelnicę sprawdzić nasze umiejętności. Instruktor wytłumaczył nam wszystkie zasady bezpieczeństwa oraz jak obchodzić się z bronią. Miałem wrażenie że tłumaczy jak idiotom, no ale to jego praca w końcu – wytłumaczyć każdemu wszystko krok po kroku. Zacząłem pierwszy, ostrożnie włożyłem nabój, i oddałem strzał, dość na oślep. Czynność powtórzyłem 5 razy, następnie otrzymałem kartkę ze zliczonymi punktami i z moimi strzałami. 4 trafione i 14 punktów. Nawet nawet. Podobne czynności wykonywał Liam. Jemu poszło o wiele lepiej, gdyż już miał do czynienia ze strzelaniem, miał 5 trafionych i 35 punktów. Na końcu strzelał Harry. Pomogłem mu z umieszczeniem pierwszego naboju, i oddawał strzały. Poszło mu.. nie chcę użyć słowa źle, ale po prostu… nie tak jak miało pójść. Trafił tylko 2 razy i miał 10 punktów.
- Nie umiem strzelać… - powiedział loczek odkładając strzelbę na miejsce.
- Harry, nie każdy musi umieć. – odpowiedział Liam
- Właśnie, a poza tym, jakbyś poćwiczył, to byłbyś od nas lepszy. Nie przejmuj się – objąłem go w pasie, i delikatnie pogładziłem po policzku co najwidoczniej przykuło uwagę Liama.
- Co wy robicie? – zaśmiał się. Szybko cofnąłem moją rękę i odsunąłem się od młodszego przyjaciela.
- My? Nic… Może emm..chodźmy poszukać Zayna i Nialla. – odpowiedziałem szybko zmieniając temat. Zapewne głupio to wyglądało: jeden koleś przytulający się do drugiego…
Po około 15 minutach znaleźliśmy Zayna spożywającego zapewne któreś z kolei piwo w ogródku piwnym. Machaliśmy do niego aby zwrócić jego uwagę, na marne. Jako że tylko ja i Zayn mieliśmy ukończony 18 lat, postanowiłem wejść tam, o go odciągnąć.
- Zayn nie widzisz nas?
- Co?
- Jajco. Chodźmy, dziś wieczorem występują The Guns, i fajnie gdybyś do nas dołączył.
- Już już. – podniósł się z miejsca niesfornie i razem wyszliśmy z ogródka.
- Już teraz tylko znaleźć Nialla. – westchnął cicho Liam. Wszyscy rozejrzeliśmy się dookoła. Po Niallu ani śladu.
- Zayn, miałeś go pilnować!- Powiedział ostro Liam spoglądając w stroną szatyna.
- A co ja? Niania? Niall jest dużym chłopcem, poradzi sobie. – odpowiedział szybko.
- Niall się zgubił w supermarkecie! W Tesco rozumiesz to!? W TESCO! – Uniósł się Liam
- Li, spokojnie. Niall się zaraz znajdzie. – odpowiedziałem opanowanym głosem poklepując go po ramieniu. Po chwili Harry zauważył Irlandczyka stojącego w kolejce po watę cukrową.
- O patrzcie, tam jest! – wszyscy ruszyliśmy w jego kierunku.
- Niall! – krzyknął Liam.
- Ej też chcecie watę? Jest
promocja, od 15:00 do 17:00 duża wata za pół ceny. – odpowiedział oblizując
twarz z poprzylepianej waty.
- No i widzisz!? – zwrócił się ponownie Liam do Zayna.
- Liam, odpuść. Nie, nie chcemy waty Niall. – odpowiedziałem. Zaczęło się ściemniać, znaleźliśmy jakieś dobre miejsca z których będzie widać występ. Mieliśmy praktycznie idealną widoczność. Oddani fani jak zawsze stali pod samą sceną, my nie koniecznie do takich się zaliczamy, przyszliśmy po prostu posłuchać więc ustaliśmy trochę dalej.
Minęły 3 piosenki od wyjścia zespołu. Jakoś em…niezbyt podoba mi się ich występ. Zacząłem się rozglądać dookoła. Zayn Liam i Niall najwidoczniej świetnie się bawili. Następnie mój wzrok spoczął na Harrym, który grzebał butem w ziemi i wydawał się całkowicie wyłączony.
- Hazza? Wszystko okej? – zapytałem kładąc rękę na jego ramieniu.
- No i widzisz!? – zwrócił się ponownie Liam do Zayna.
- Liam, odpuść. Nie, nie chcemy waty Niall. – odpowiedziałem. Zaczęło się ściemniać, znaleźliśmy jakieś dobre miejsca z których będzie widać występ. Mieliśmy praktycznie idealną widoczność. Oddani fani jak zawsze stali pod samą sceną, my nie koniecznie do takich się zaliczamy, przyszliśmy po prostu posłuchać więc ustaliśmy trochę dalej.
Minęły 3 piosenki od wyjścia zespołu. Jakoś em…niezbyt podoba mi się ich występ. Zacząłem się rozglądać dookoła. Zayn Liam i Niall najwidoczniej świetnie się bawili. Następnie mój wzrok spoczął na Harrym, który grzebał butem w ziemi i wydawał się całkowicie wyłączony.
- Hazza? Wszystko okej? – zapytałem kładąc rękę na jego ramieniu.
- Tak, tak. To po prostu nie mój
typ muzyki…
- Wiem co masz na myśli. O, wiesz mam pomysł! Może…
- Pójdziemy do namiotu? Spać. Jestem wykończony. – dokończył za mnie.
- Nie do końca miałem to na myśli, ale skoro chcesz, to czemu nie!
Zaczęliśmy przedzierać się przez tłum ludzi. Było już ciemno więc pchaliśmy się po prostu na oślep.
- Cholera, nie powiedzieliśmy reszcie że idziemy…
- Zorientują się, nie martw się. – wyszliśmy w końcu z tłumu i skierowaliśmy kroki w kierunku pola namiotowego.
- Nie wyglądasz na śpiącego. – Zażartowałem widząc jego twarz przy lepszym świetle
- Oj Lou.. nie jestem śpiący.
- Nie? – zapytałem ze zdziwieniem
- Nie. Chciałem po prostu spędzić trochę czasu z Tobą. Nie jesteś zły, prawda?
- Haz, no coś ty! A co masz zamiar robić ?
________________________________________________
Obiecany rozdział :)
Laptop w końcu wrócił z naprawy i mogłam w spokoju dokończyć rozdział :)
Mam nadzieję że wam się podoba :)
15 komentarzy i dodaję następny :)
Pozdrawiam!
- Wiem co masz na myśli. O, wiesz mam pomysł! Może…
- Pójdziemy do namiotu? Spać. Jestem wykończony. – dokończył za mnie.
- Nie do końca miałem to na myśli, ale skoro chcesz, to czemu nie!
Zaczęliśmy przedzierać się przez tłum ludzi. Było już ciemno więc pchaliśmy się po prostu na oślep.
- Cholera, nie powiedzieliśmy reszcie że idziemy…
- Zorientują się, nie martw się. – wyszliśmy w końcu z tłumu i skierowaliśmy kroki w kierunku pola namiotowego.
- Nie wyglądasz na śpiącego. – Zażartowałem widząc jego twarz przy lepszym świetle
- Oj Lou.. nie jestem śpiący.
- Nie? – zapytałem ze zdziwieniem
- Nie. Chciałem po prostu spędzić trochę czasu z Tobą. Nie jesteś zły, prawda?
- Haz, no coś ty! A co masz zamiar robić ?
________________________________________________
Obiecany rozdział :)
Laptop w końcu wrócił z naprawy i mogłam w spokoju dokończyć rozdział :)
Mam nadzieję że wam się podoba :)
15 komentarzy i dodaję następny :)
Pozdrawiam!
(PS: Jak chcecie być informowani o nowych rozdziałach to piszcie do mnie na twitterze: @FunWithLarry )
Świetny rozdział, ogólnie to uwielbiam twoje opowiadanie. *o* Iiii jestem pierwsza, hura. :D
OdpowiedzUsuńCzekam na nn, Jeezu pisz szybciej. ♥
@love_my_gay
Rozdział mega. I dodawaj następny jak najszybciej bo nie moge się doczekać ;*
OdpowiedzUsuńdłuuuuuuuzszyyyyyy! :D
OdpowiedzUsuńZapowiada się ciekawie :) Planujesz może rozdział z treściami erotycznymi ? Czy zostawisz tak jak teraz ? :) Życzę więcej weny !!! <3
OdpowiedzUsuńNo właśnie następny rozdział będzie takie treści zawierał ;)
OdpowiedzUsuńŁuhuhhu nie mogę się doczekać :D <3
UsuńNo wreszcie, kochana!
OdpowiedzUsuńRozdział świetny, nie mogę z tego:
''- Haz, no coś ty! A co masz zamiar robić ?''
xD
Mam nadzieję, że szybko dodasz kolejny ♥
Fajny rozdział jak zawsze :D Niall w dmuchanym zamku bardzo by pasował xD czekam na kolejny i mam nadzieje na Larry moments <3
OdpowiedzUsuńno nareszcie ! ;d
OdpowiedzUsuńrozdział świetny, czekam, mam nadzieję że następny pojawi się szybciej ;)
@lifetastegreat
O matko, muszę o coś zapytać.
OdpowiedzUsuńTO Ty, napisałaś do chłopaków z 5SOS??
Czy Twoje konto zostało usunięte?
zobaczyłam coś na tumblrze, patrzę w interakcje - a tu nie ma powiadomienia o rozdziale. ja pierdziele, odezwij sie jakoś, prosze ;*
@lifetastegreat
Tak. Napisałam do Ciebie z mojego drugiego konta ;)
UsuńKonto nie zostało usunięte, tylko zawieszone, odzyskam je za kilka godzin :)
na początku muszę powiedzieć, że wchodzę na twojego bloga codziennie, rano i wieczorem, a czasem częściej. jak zobaczę, że dodałaś notkę to wielki banan wstępuje na moją twarz.
OdpowiedzUsuńa wracając do opowiadania to.. ughrr.. pamiętam jak byłam kiedyś na działce z przyjaciółką i nocowałyśmy w namiocie, a gdy się obudziłam to myślałam, że zaraz się uduszę. Wybiegłam na zewnątrz i zakręciło mi się w głowie z powodu różnicy temperatur. było tak rześko, tak przyjemnie ale jednocześnie dziwnie, jakbym pierwszy raz oddychała. no dobra nie będę się rozpisywać o swoich wspomnieniach! powiem tyle współczuje, ale sami sobie tam nachuchali.
śpiący lou *-* wyobraziłam sobie jak siedzę w tym namiocie, mam pelerynę niewidkę, kamerę i kręcę tą scenkę. spełnienie do końca życia *o*
CAŁUJ GO GŁUPI A NIE! komary powiadasz.. poczekamy aż cie lou dorwie, wtedy będziesz miał ugryzień >o<
łuhuhuhu.. tak się szybko podniecamy hihihi. ślepy lou! na pewno to zauważył! czemu nic nie zrobiłeś? oezu! można było się spodziewać tego po niallu.
jakiż ładny trik aby wykręcić się i pójść z najlepszą duperą na "przyjacielską" rozmowę i chyba wiem jak ta ów "rozmowa" się potoczy lub może nie! zaskoczysz mnie czymś i np. gdy pójdą do namiotu, tego namiotu nie będzie i..i.. dobra siedzę cicho!
a ja swój laptop spaliłam od środka :c ale nie długo nowiusieńki dostanę ~pochwalił się snob jeden~
podoba się, podoba!
weny kochanie! mam nadzieje, że szybko uzbiera się te 15 komentarzy i dodasz następny. jeszcze raz weny!
Pozdrawiam,
Dantalian.
Świetny rozdział :) czekam na sceny Larrego ;)
OdpowiedzUsuńciekawie napisany rozdział! :)
OdpowiedzUsuńJestem ciekawa co Harry będzie chciał robić, chociaż w sumie się domyślam ;P
Musiałaś przerwać w takim momencie ? :D Hahaha , kocham twój blog ♥ Wchodzę tutaj kilkanaście razy dziennie , żeby zobaczyć czy przypadkiem nie ma nowego rozdziału . Czekam na następny ♥
OdpowiedzUsuńRozdzial zajebisty... mam nadzieje, ze w nastepnym 18+... nie moge sie doczekac... piszesz swietnie i wg Kocham Cie! :* <33
OdpowiedzUsuńHaha ^^ mam bekę z Nialla :D jeśli chodzi o całokształt, to zgadzam się z poprzednimi komentarzami. Bardzo ciekawie to się zaczyna... ;) Chcę już następny rozdział... :D / Michelle
OdpowiedzUsuńŚwietny rozdział <3 Omg, już się nie mg doczekać co bd w nast. :-) If u know what I mean :-P A tak wgl, to Niall rozwala system :-D
OdpowiedzUsuń