sobota, 1 czerwca 2013

Rozdział Dziewiąty

*Oczami Harry’ego*
Wróciliśmy do naszego mieszkania, z którego już i tak powinniśmy się wynieść. Cały czas panowała pusta cisza, nie odzywaliśmy się do siebie…Ale cała ta przegrana chyba najbardziej poruszała właśnie mnie. Nie wiem co bym zrobił gdyby nie Louis, zapewne wyszedłbym na błazna płaczącego przed milionową publiką, chociaż w sumie to już pewnie na takiego wyszedłem. Ale nie potrafię ukrywać moich uczuć, taki już jestem. Razem z Louisem i resztą chłopaków skierowaliśmy się do kuchni.
- Głodni ? – powiedział Liam bez większych emocji.
- Ja nie. – Cicho westchnąłem siadając przy stole.
- Ja też nie. – powiedział Zayn i Louis równocześnie.
- Niall? – zapytał Li spoglądając w stronę blond kolegi.
- Wyjątkowo nie… - położył głowę na stole. Siedzieliśmy tak przed dłuższą chwilę, nie liczyłem pewnie z jakieś 10 minut, może troszkę dłużej.
- To jakie plany? – zapytał Liam patrząc na każdego z nas po kolei. Odpowiedziała cisza i wzruszanie ramionami. Chwyciłem butelkę wody i skierowałem się w kierunku sypialni. Za bardzo boli mnie ta sytuacja, nie wytrzymam. Wyszedłem szybkim krokiem z kuchni i skierowałem się długim korytarzem w kierunku  sypialni. Położyłem się na pierwszym lepszym łóżku, zamknąłem oczy i starałem się zapomnieć o dzisiejszym dniu, o całym x-factorze i o wszystkim dookoła. Chwyciłem mój telefon biorąc był schłodzonej wody i szybkim kliknięciem wszedłem na twittera, na którego nie zaglądałem już bardzo długo. Moje wzmianki praktycznie nie miały końca, na kilka sekund przychodziła nowa wiadomość, szaleństwo! Wszyscy piszą że to my jesteśmy zwycięzcami, nawet w światowych trendach zauważyłem że jest nasza nazwa i informacja że to my powinniśmy wygrać. Wow! Sprawdziłem liczbę osób które mnie obserwuje i po prostu… zakrztusiłem się wypluwając wodę przed siebie. 300 tysięcy!? Co, jak kiedy!? Moment, ostatnio miałem jakieś 3 tysiące o ile dobrze pamiętam! To jest jakiś żart!? Wpatrywałem się w ekran wciąż nie mogąc w to uwierzyć. Postanowiłem coś napisać, wstukałem szybko „dziękuję wszystkim za wsparcie! Kocham was! Xx” I odłożyłem go na stolik obok, byłem wyjątkowo wymęczony dzisiejszym dniem, oczy same mi się zamykały…
Następnego dnia obudził mnie Louis. Nawet nie zauważyłem że zasnąłem wczoraj w jego łóżku, chyba spaliśmy razem, tak mi się wydaje sądząc po jego piżamie leżącej niedaleko mnie.
- Haz podnoś się – powiedział lekko poddenerwowanym głosem sprzątając w salonie
- Moment, czemu? Przecież możemy opuścić dom o której nam się podoba więc czemu… - mówiłem gdy nagle przerwały mi Liam:
- Simon ma nas odwiedzić za kilka minut, więc ubierz się, doprowadź włosy do porządku i zjedz coś żebyś nam nie zemdlał. – powiedział Li ogarniając sypialnię. Zawsze się o wszystkich troszczy, czasem jest to serio denerwujące, dlatego daliśmy mu przezwisko „Daddy”. Po prostu on się o nas troszczy, bez Liama zapewne zginęlibyśmy marnie, i mówię poważnie. Ostatnio Niall zgubił się w supermarkecie przy dziale ze słodyczami, i gdyby nie Liam zapewne pobłądziłby jeszcze bardziej. Haha, cały Niall! Podniosłem się z łóżka,  i skierowałem się do łazienki. Po szybkiej porannej toalecie śniadanie przygotował już Louis..moment co? Przecież Louis nie umie gotować! Z jakieś dwa lata temu poleciłem mu zrobić herbatę, i skończyło się na spalonym czajniku!
- Jedz Haz, Simon zaraz tu będzie. – powiedział przeczesując palcami moje kręcone włosy i przyglądając mi się uważnie.
- Dzięki za te płatki, serio nie musiałeś. – uśmiechnąłem się do niego biorąc łyżkę i zaczynając jeść.
- Nie ma za co Curly. – Przeniósł powoli swoją rękę z moich włosów na moją szyję na następnie barki. Przeszedł mnie ciepły dreszcz, uśmiechnąłem się szeroko sam dl siebie jak idiota i pozwoliłem niebieskookiemu dalej wodzić rękoma po moim ciele. Louis szybko oderwał dłonie ode mnie gdy do kuchni wszedł Niall.
- Co robicie? – rzucił dość zaciekawionym tonem i otworzył lodówkę w poszukiwaniu jedzenia.
- Ekhm, nic nic. Po prostu..- zaczął Louis. Przecież nie robiliśmy nic złego!
- Jem śniadanie które Louis dla mnie zrobił. – odpowiedziałem pewnie i dokończyłem jeść płatki. Niall uniósł jedną brew, i zajął się swoją porcją wczorajszego Nandos.
- Ej coś jest między wami? Pytam serio. – rzucił nagle Irlandczyk z buzią pełną hamburgera, brzmiało trochę jak bełkot, ale zrozumieliśmy o co chodzi. Lekko speszony popatrzyłem najpierw na Lou a następnie na pusty talerz po płatkach. Louis też nie krył skrępowania.
- Nie, Niall. My jesteśmy – zacząłem
- .. przyjaciółmi. Najlepszymi przyjaciółmi. – dodał Louis  spoglądając w moim kierunku. Przytaknąłem i wstałem od stołu żeby po sobie posprzątać.

*Oczami Louisa*
Dobra, całą ta sytuacja była dziwna, najpierw kleję się do Harry’ego jak debil, a potem przyznajemy że jesteśmy „tylko przyjaciółmi” cholerne kłamstwo. Ale chyba lepiej żeby tak zostało, dla dobra naszego własnego jak i całego zespołu.
Gdy przyszedł Simon, usiedliśmy wszyscy razem  w salonie dość niepewnie, i sceptycznie nastawieni po wczorajszym występie.

- Przemyślałem wszystko – zaczął Cowell – i sądzę że taki talent jak wasz nie może się zmarnować, cały świat powinien go zobaczyć, dlatego też …- zrobił pauzę, i zaczął wyjmować jakieś papierki, różne dokumentu i tak dalej. - ..oferuję wam kontrakt z wytwórnią płytową, zespół managerów oraz ochrony. Przed skontaktowaniem się z wami, oczywiście formalności zostały załatwione z waszymi rodzicami, teraz czekamy na wasz ruch. -  Szczęki nam opadły. Nawet nie wiedzieliśmy że Simon załatwił to już prędzej, i kontrakt mieliśmy gwarantowany. Czy on sobie teraz z nas żartuje!? Najwidoczniej nie, gdy zauważyłem podpisy naszych rodziców pod zgodą na kontakt.  Zapadła cisza, nikt się nie odzywał, po prostu odebrało nam momentalnie mowę.
- Więc? Pasuje? Kontrakt jest wart 13 milionów funtów, obejmuje pięć lat, 5 płyt oraz trasy koncertowe, które są do ustalenia. Zerwanie kontraktu grozi poważnymi konsekwencjami, ale jak wiecie wytwórnia też musi mieć finansowe zabezpieczenie, więc jest to normą. – Suma "13 milionów" z lekka nas przeraziła, nigdy nie mieliśmy do czynienia z takimi pieniędzmi! Każdy z nas chwycił kartkę z przedstawionym planem, wygląda obiecująco,  pierwszy rok został rozpisany dość szczegółowo, obejmował między innymi trasę koncertową w ramach x-factora, nagrywanie pierwszej płyty, wakacyjną przerwę oraz zaplanowany pierwszy singiel na sierpień 2011.  To wszystko wygląda cholernie dobrze, przedyskutowaliśmy wszystko i po około półtorej godziny każdy z nas złożył swój podpis pod kontraktami: jednym z wytwórnią a drugim z managerami.
- Świetnie że się na to odważyliście. Jutro pierwsze spotkanie z managerami, i przygotowujcie się do trasy w ramach x-factora! Powodzenia chłopcy i życzę sukcesów! – powiedział zbierając wszystkie niezbędne dokumenty do kupy, pakując je w wielką teczką i opuszczając nasze mieszkanie.
Podpisując kontrakt z wytwórnią jak i z mangerami nawet nie wiedzieliśmy jakich przysporzy nam to niedługo kłopotów.

_________________________________________
Nowy rozdział tak z okazji Dnia Dziecka :)
Dziękuję za wszystkie komentarze pod ostatnim wpisem :)
Jeżeli chcecie być informowani o nowych notkach, napiszcie do mnie na twitterze: @FunWithLouis , lub po prostu zostawcie komentarz z waszym e-mailem, GG, facebookem, obojętnie ;)
12 komentarzy i dodaję następny rozdział :)
Pozdrawiam i czekam na opinie xxx 

13 komentarzy :

  1. szybko mi się je czyta i ubolewam, że nie są dłuuuuugie :C Bo piszesz świetnie! czekam z niecierpliwością na kolejny. @kentuucky :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Biedny Harry był na początku, aż mi się go szkoda zrobiło... Na szczęście dobrze, że się wszystko dobrze zakończyło. Super był też Larry moment :) Ogółem to cały rozdział mi się bardzo podobał :D Jestem ciekawa jaki będzie ciąg dalszy wydarzeń :) /Michelle

    OdpowiedzUsuń
  3. Miły prezent na dzień dziecka, dzięki :)

    OdpowiedzUsuń
  4. I fajnie że akcja Larry dzieje sie powoli! Duży plus za to

    OdpowiedzUsuń
  5. Louis mógł się dłużej kleić do tego Harry'ego, chyba nikomu to nie przeszkadzało. :D Mi z pewnością nie. :3 Rozdział super, strasznie miła niespodzianka. ^-^
    Czekam na kolejny. <3

    @love_my_gay

    OdpowiedzUsuń
  6. świetny rozdział jak zawsze, czekam na więcej Larry'ego oczywiście ;DD
    <3
    @lifetastegreat

    OdpowiedzUsuń
  7. Czemu taki krótkiii?? ;o No nic trudno ^^ Rozdział zajebisty! Czekam na nexta <333

    OdpowiedzUsuń
  8. zajeeebisty , kocham twój styl pisania . ♥ czekam z niecierpliwością na następny rozdział i zapraszam do siebie : http://shadow-fanfic.blogspot.com/ .

    OdpowiedzUsuń
  9. Kocham Cię dziewczyno ♥ Błagam dodaj szybko nowy rozdział! Nie mogę się doczekać ♥♥♥
    ___
    Ja stąd: http://www.larrystylinson-beztajemnic.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. awwwwwww <3
    świetny !!! Czekam na Larry moments <3

    OdpowiedzUsuń
  11. kiedy next !? już chce chce chce !!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  12. No kiedy dodasz 11 rozdział?? Weź już nie mogę wytrzymać :D Poważnie. ;pp

    OdpowiedzUsuń