niedziela, 28 kwietnia 2013

Prolog


Londyn , listopad 1997 rok .
Dość spokojna okolica na obrzeżach Londynu , dużo zieleni oraz niezbyt ruchliwa ulica sprawiają że dużo osób postanawia się tutaj przeprowadzić . Wśród taki osób jest pani Anne Styles wraz ze swoim 3-letnim synkiem Harry’m . Kupili przytulny jednorodzinny domek przy ulicy Wolter-Street .  Od razu zaklimatyzowali się , oraz poznali swoich nowych sąsiadów . Po lewej stronie mieszkała dość miła starsza pani z kilkoma swoimi kotami . Nie wychodziła z domu zbyt często . Po drugiej stronie mieszkała rodzina Tomlinsonów . Anne nawiązała bliski kontakt z Jay, która miała 6-letniego syna Louis’a . Często popołudniami spotykały się na wspólną herbatę i ulubiony kawałek ciasta . Nastała  jednak pewna zmiana w życiu Anne . Firma w której dotychczas pracowała splajtowała i momentalnie została bez pracy . Kobieta była wykształcona i nie miała problemu ze znalezieniem kolejnej pracy . Pojawił się jednak kolejny problem . Pracowała aż do godziny 18:00 , więc nie miała możliwości odbierania swojego synka z przedszkola . Wiedziała że Jay pracuje w godzinach porannych , więc poprosiła swoją przyjaciółkę o odbieranie małego Harry’ego z przedszkola o godzinie 16:00 , oraz o opiekę nad nim aż do powrotu z pracy . Jay nie miała z tym problemu i od razu się zgodziła .
Tuż po powrocie z pracy, Jay jak zwykle wstąpiła do domu , w którym panować nieład . Trudno utrzymać porządek mają 6 letniego syna, z wielką obsesją na punkcie piłki nożnej . Dzbanki , wazony oraz inne drogocenne rzeczy zazwyczaj są głęboko pochowane przed małym Louisem . Od razu po posprzątaniu domu , Jay udała się do pobliskiego przedszkola do którego obaj chłopcy chodzili . Najpierw odebrała Louisa z oddziału dla starszych dzieci, następnie razem z nim udała się na parter dla młodszych .
- Mamo , dlaczego nie idziemy do domu ? – zapytał się Louis wpatrując się swoimi błyszczącymi niebieskimi oczami w swoją mamę .
- Musimy jeszcze kogoś odebrać . – odpowiedziała .
- Kogo ? – zapytał Lou , z lekkim oburzeniem w głosie .
- Poznasz nowego kolegę , zobaczysz zaprzyjaźnicie się . – powiedziała do synka przeczesując palcami jego brązowe włosy.  Chłopiec nic nie odpowiedział , cicho szedł za swoją mamą . Jay odebrała Harry’ego i od razu ruszyli z drogę do domu. Louis cały czas przyglądał się młodszemu koledze , był o wiele mniejszy niż on . Gdy razem dotarli do domu , Jay zabrała się za robienie obiadu , chłopcy przeszli do salonu .
- Louis , zajmij się Harry’m . – zwróciła się do swojego syna . Louisowi nie pasowała ta sytuacja , nie chciał się zajmować o tyle młodszym „kolegą” , nie wyobrażał sobie że będzie musiał się dzielić z nim swoimi zabawkami . Usiadł na wygodnej kanapie i jednym kliknięciem włączył pierwszy lepszy  kanał z bajkami. Nie był wybredny .  Harry próbował wdrapać się do niego na kanapę , nieskutecznie . Nie dosięgał tak wysoko i zaliczył upadek . Usiadł zrezygnowany na podłodze , i zaczął rozglądać się po dość dużym salonie . W kącie zauważył poukładane zabawki, kilka samochodów , piłkę do nogi oraz klocki .
- Mogę ? – zapytał wskazując na zabawki . Louis poderwał się z kanapy .
- Ale to moje . – powiedział . W oczach młodszego pojawiły się łzy – okej, okej , masz tylko nie płacz . – powiedział i podał mu czerwony samochód na pilota . Młodszy chłopiec nie przypadł Louisowi do gustu . Być może obawiał się że Jay zacznie się troszczyć bardziej o Harry’ego i poświęcać mu więcej uwagi. W pewnym momencie Harry przestał się bawić , usłyszał że Jay woła chłopców na obiad . Obydwoje przybiegli do kuchni , Louis zajął swoje ulubione miejsce przy stole , Harry’emu natomiast pomogła wdrapać się na krzesło .
- Sok pomarańczowy ? nie lubię pomarańczowego . – powiedział Louis spoglądając z wyrzutem na Harry’ego który miał truskawkowy .
- Ja lubię . Chcesz mój ? – Louis spojrzał na niego ze zdziwieniem . Loczuś się do niego uśmiechnął i delikatnie posunął swoją szklankę w jego stronę . Nie spodziewał się tego . „Może nie jest aż taki zły ? „ pomyślał Lou i wszyscy zabrali się do jedzenia .
Tuż po posiłku wrócili do pokoju, Louis usiadł z powrotem na kanapie. Tym razem jednak pomógł wejść na nią Harry’emu . Gdy zaczęli wspólnie oglądać bajkę , młodszego zmorzył sen . Jego głowa wylądowała na kolanach Lou . Chłopak w pierwszym momencie chciał odsunąć młodszego , lecz jego uwagę przykuły wyjątkowo bujne loki Harry’ego . Zaczął się nimi bawić, nigdy nie widział tak sprężynujących włosów . Nawet nie zauważył gdy i on zasnął .
Po około 2 godzinach Lou obudził się i … nie było przy nim młodszego kolegi .
- Gdzie jest Harry ? – dopytywał się
- Poszedł do domu –odpowiedziała Jay
- A wróci jutro ?
- Oczywiście że tak . – Lou uśmiechnął się po słowach matki.  Chciał spotkać loczka jeszcze raz i lepiej do poznać.
Chłopcy zaczęli spędzać każde popołudnie razem , nawet w weekendy . Bywały dni, że przesiedzieli kilka godzin na dworzu, grając w gry lub grając w piłkę . Szybko się zaprzyjaźnili , i stali się nierozłączni . Nawet gdy chodzili do szkoły , mimo różnicy wieku nic ich nie rozdzieliło . Często koledzy śmiali się z Louisa że zadaje się z młodszym, że tak nie wypada . Raz gdy chciał dołączyć Harry’ego do wspólnej gry w chowanego ze swoimi kumplami z klasy usłyszał od Steve’a  słowa „ z gnojkami nie gramy”  . Louis wylądował potem w gabinecie dyrektora , a Steve ze złamanym nosem u pielęgniarki . Louis nie pozwolił aby ktokolwiek przezywał jego mniejszego przyjaciela . Byli praktycznie nierozłączni aż do czasu gdy mama Harry’ego musiała po raz kolejny zmienić pracę i przeprowadzić się razem z Harry’m do Cheshire, gdzie miał zacząć swój pierwszy rok w liceum . Była to dla Louis’a i Harry’ego bardzo bolesna rozłąka .

_______________________________________
Ta-da :)
Wiem , że troszkę krótki ten prolog . Rozdziały będą już o wiele dłuższe :)
Obiecuję :)
Proszę o szczere komentarze xx

5 komentarzy :

  1. Cudowne. *o* Idę czytać kolejne.

    OdpowiedzUsuń
  2. żartujesz sobie ?
    to wcale nie jest krótkie w niektórych opowiadaniach o 1D takiej długośi są rozdziały :)

    OdpowiedzUsuń